Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Toast za przodków

rbuciak

źródło: Wydawnictwo CzarneKilka dni temu odbyły się wybory prezydenckie w Armenii. Na październik zaplanowane są podobne wydarzenia w Gruzji i Azerbejdżanie. O tych trzech krajach interesującą książkę kilka lat temu napisał Wojciech Górecki.

"Toast za przodków" składa się z trzech części - dwóch długich i jednej krótkiej. Pierwsza dotyczy Azerbejdżanu, w którym autor mieszkał przez 5 lat. Druga jest o Gruzji i Armenii, do których reporter jeździł wielokrotnie. Trzecia część to wisienka na trójdzielnym torcie. Ten nietypowy i zaskakujący podział wzbudza pożądanie, chęć doczytania do ostatniego rozdziału.

W trakcie czytania czuć ogromną różnicę w opisywaniu kraju znanego z dłuższego pobytu i krajów jedynie odwiedzanych. Opowieści o Azerbejdżanie są literackimi smakołykami spotkań ze zwykłym drugim człowiekiem. Wojciech Górecki mógłby zapewne napisać o tym kraju kilka tomów, ale wybrał tylko najlepsze, najwięcej mówiące sceny. Przesłania pokazujące złożoność i różnorodność losów ludzkich trafiają do mnie również dzięki lżejszej, bardziej prozaicznej formie wypowiedzi, zawierającej warte zapamiętania dialogi. Próba kupna luksusowego mieszkania czy wizyta na farmie kilkadziesiąt kilometrów od Baku mówią o kraju o wiele więcej niż jest zawarte w słowach.

Zapiski o Gruzji i Armenii stoją w opozycji do pierwszej części książki. O ile reportaże o biesiadzie w gruzińskiej wsi, mnichach na ormiańskiej prowincji oraz kulcie Stalina czyta się z wypiekami na twarzy, to pozostałe obrazy wypełnia głównie precyzyjny duch obserwacji naukowej. Co prawda przyjemnie mi się czytało podróż po Gruzji w ekspresowym skrócie, choć wymagało to dobrego atlasu, to historia Erywania nie była już tak pasjonująca. Podejrzewam, że dla wielu czytelników jedynie wybrane fragmenty drugiej części "Toastu za przodków" pociągną do chęci wyjazdu na Zakaukazie.

Najbardziej brakowało mi podczas czytania zdjęć z podróży po omawianych krajach. Oglądając w internecie zdjęcia z Hinalug doznałem lekkiego szoku, bo po opisie Wojciecha Góreckiego wieś wyobrażałem sobie zupełnie inaczej. Książka ma za to inną, ważną zaletę. Konsumuje ważny temat samoświadomości ludzkiej, autoidentyfikacji z miejscem, narodem, religią, historią. Skomplikowany i świetnie omówiony pejzaż kulturowy regionu pozwala uczyć się od mieszkańców Kaukazu Południowego postaw wobec świata, zwłaszcza, że autor pokazuje ludzi obierających najróżniejsze decyzje o swoim życiu.

Druga książka Wojciecha Góreckiego stanowi kontynuację "Planety Kaukaz" i utrzymana jest w podobnym duchu, choć omówienie Azerbejdżanu zdecydowanie wyróżnia się w sposób pozytywny. Za kilka tygodni ukaże się trzeci reportaż autora, tym razem o Abchazji. Po dwóch dotychczasowych lekturach mogę być pewny wysokiego poziomu merytorycznego nowości wydawniczej. "Toast za przodków" polecam każdemu wybierającemu się za Kaukaz, a także wszystkim szukającym odpowiedzi na wątpliwości odnośnie własnej tożsamości. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci