Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

B. Opowieści z planety prowincja - spotkanie autorskie

rbuciak

źródło: Polityka

Wczorajsze spotkanie we Wrzeniu Świata, mojej ulubionej kawiarni i księgarni, było jednym z najlepszych, jakie pamiętam. Sala została wypełniona gośćmi, prowadzący czynił honory doskonale, zaś autor wypełnił sobą wieczór najlepiej jak mógł.

Dla porządku – w sali zmieściło się 50 osób, w tym wiele osób znanych z podpisów pod tekstami prasowymi. Spotkanie świetnie prowadził redaktor radiowej Trójki ‑ Michał Nogaś. Jestem pod wrażeniem jego przygotowania do prowadzenia wieczoru. Cały zestaw pytań miał przygotowany w głowie i jako jedyny nie martwił się, że dwie minuty przed 19 autora jeszcze nie było w kawiarni.

Marcin Kołodziejczyk pochodzi ze Szmulowizny, uważanej za najbardziej niebezpieczną dzielnicę Warszawy. Na co dzień pracuje w tygodniku Polityka. Zajmuje się tematami krajowymi, zwłaszcza tymi dziejącymi się na prowincji. Do tej pory nie pisał książek, bo nikt mu tego wcześniej nie zaproponował. „B. Opowieści z planety prowincja” to niezwykły debiut, bo we współczesnym natłoku informacyjny rzadko się zdarza, aby trzeba było namawiać dziennikarza na pisanie książki. Najczęściej to wydawcy przebierają w tekstach.

Reporter ma niesamowity dar opowiadania zwykłych historii. Wystarczy, że zacznie mówić o tak zwyczajnych sprawach jak kupno malucha, a już zaczyna być śmiesznie. Do tego ma niezwykłą pamięć, dzięki której zachowuje w zakamarkach mózgu słowa i styl opowieści zwykłych mieszkańców polskiej prowincji. Pozwala mu to jechać pociągiem i przysłuchiwać się typowym dla pasażerów rozmowom. W telefonie zapisuje co najwyżej nieznane dla języka literackiego związki frazeologiczne.

Marcin Kołodziejczyk ma swoje sposoby na rozpoczęcie rozmowy pod sklepem z piwem w mieście, gdzie nikt go nie zna. Potrafi wiele, ale ma swoje granice moralne. Nigdy nie rozmawia z rodziną zmarłego o tragedii. Do debiutanckiej książki wybrane zostało 15 tekstów pokazujących tą część naszego narodu, która nie uczestniczy w dyskusjach naukowych czy wysokiej kulturze, ale chętnie by na stałe zagościła na salonach.

Wszyscy są pod wrażeniem zdolności autora, świeżości sposobu przedstawienia wielokrotnie i do znudzenia omawianego tematu. Atmosfera na sali była tak cukierkowa, że wydawca już by chętnie wydał kolejną książkę reportera. Jutro lub pojutrze recenzja „B”, więc czytelnicy bloga będą mogli się dowiedzieć, czy podzielam powszechne przekonanie.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci