Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Japoński wachlarz. Powroty

rbuciak

źródło: Wydawnictwo W.A.B.To już czwarta książka Joanny Bator, którą przeczytałem i druga, którą recenzuję. Co skłania mężczyznę co czytania zdecydowanie kobiecej literatury? "Japoński wachlarz. Powroty" kupiłem żonie i szwagierce jako prezent, a jak już jakaś książka pod nasz dach trafi, to prędzej czy później przeczytam.

Reportaż wałbrzyszanki o Kraju Kwitnącej Wiśni to bardzo dobrze uporządkowana lektura. Każdy rozdział ma wyraźny temat: Tokyo, dom i otoczenie, jedzenie, pismo, gejsze, współczesna infantylna kultura, teatr. Dobór tematów należy jednoznacznie od zainteresowań piszącego i w tym przypadku dużo zależy od płci. Japonia w obrazie Joanny Bator jest silnie podzielona na strefy męską i żeńską. Połowę książki zajmują więc tematy neutralne płciowo, zaś drugą połowę dostępne niemal wyłącznie dla kobiet. Opisanie elementów obcej kultury, których najprawdopodobniej nigdy bezpośrednio nie poznam, z jednej strony intryguje, ale z drugiej nudzi i irytuje. O ile kobietom polecam przeczytanie całej książki, to mężczyźni mogą opuścić niektóre rozdziały. Parafrazując samą pisarkę (str. 267): "Autorkę Japońskiego wachlarza interesowały młode aktorki Takarazuka i współczesne gejsze, przedstawicielki obcych mi, hermetycznie żeńskich światów".

Wyjaśnię jeszcze sprawę podwójnego tytułu. "Japoński wachlarz" ukazał się w 2004 r., zaś "Japoński wachlarz. Powroty" jest wersją z 2011 r. rozszerzoną o jeden rozdział i kilka fragmentów pokazujących zmiany ostatnich lat.

Jestem zachwycony stylem pisania Joanny Bator. Pisarka potrafi połączyć wodę z ogniem. Jej opisy są bardzo rzeczowe i przekazuje sporo konkretnych, przydatnych, praktycznych informacji. Ten utylitaryzm miesza się z bogactwem słownictwa, wieloma barwnymi epitetami, poezją słowa. Autorka posiadła własny, wyraźny styl, własne sprecyzowane fascynacje, o których opowiada wyszukanymi słowami. Całe to bogactwo sprawia, że trudno podważyć zarówno rzeczowe informacje, jak i zebrane wrażenia. Mój niepokój budzi tylko jedna sprawa. O ile do połowy książki otwierają się kolejne wymiary kultury japońskiej, to potem następuje kręcenie się w kółko wokół tendencyjnej tematyki spraw damsko-męskich.

Bardzo cieszy umieszczenie trzech wkładek ze zdjęciami autorki. Bardzo dobrze ilustrują one poszczególne tematy i dają naoczne wyobrażenie o odległej, odmiennej, nowoczesnej krainie. Szkoda, że fotografie nie zostały uporządkowane zgodnie z kolejnością opisywanych tematów. Czytając np. o gejszach, aby zobaczyć, jak wyglądają, to trzeba przeszukać wszystkie wkładki zamiast skierować się od razu do ostatnio oglądanych. Trochę szkoda także, że Joanna Bator nie zdecydowała się opisać szerzej innych miast niż Tokyo oraz japońskiej prowincji. Te przestrzenie wydają mi się jeszcze bardziej interesujące niż sama metropolia.

Pomimo nielicznych zastrzeżeń uważam "Japoński wachlarz. Powroty" za bardzo cenną literacko i intelektualnie lekturę. Piękny styl i niezwykłe tematy zachęcają do czytania. Osoby jadące do Japonii, jak np. moja żona, powinny tą książkę przeczytać obowiązkowo. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci