Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Szlaki człowieka

rbuciak

źródło: Wydawnictwo CzarneLubię, gdy książka dotyczy nietypowego tematu. Literatura faktu skupia się na ludziach, żyjących blisko lub daleko, więc każda pozycja traktująca o czymś innym przyciąga moją uwagę. "Szlaki człowieka" traktują głównie o drogach. Cóż za niezwykły i banalny zarazem temat.

Ted Conover jest Amerykaninem z dziada prapradziada, czym sam się w książce chwali. Jego dzieło jest napisane w amerykańskim do bólu stylu. Wstęp brzmi jak aplikacja rozsyłana do fundatorów stypendiów literackich, zaś w zakończeniu znajdują się podziękowania dla wszystkich świętych. Co kilkadziesiąt stron pojawiają się epizody z życia autora. Czytelnicy dowiedzą się np. w jakich okolicznościach reporter otrzymał od swojego ojca kluczyki do sportowego porsche. Jedni lubią taki styl, inni nie, a mnie on przede wszystkim pobłażliwie śmieszy.

Oczywiście, jak przystało na amerykańską książkę w tekście nie napotkamy wyszukanego słownictwa, a jeśli już trzeba jakieś trudne słowo użyć, to ma ono swoje wyjaśnienie. "Szlaki człowieka" zawierają liczne cytaty, do których odnośniki znajdują się w przypisach końcowych i dolnych. Dwoisty sposób nawiązywania sprawia wrażenie chaosu.

Nie mniej bałaganu jest w tematyce książki. W "Szlakach człowieka" opisanych zostało sześć dróg na czterech kontynentach, a nawet więcej, bo pomiędzy długimi rozdziałami są kilkustronnicowe refleksyjne eseje i krótsze reportaże o drogach. Wybrane do opisu szlaki są bardzo różne - od widocznej na okładce i najciekawiej opisanej trasy po oblodzonej rzece w Ladakhu do turystycznej wycieczki nowobogackich Chińczyków wielkimi samochodami na prowincję. Droga w Peru zaś to trasa wywozu mahoniu, przez co tytuł nie do końca odpowiada treści. Podobnie opis ulic w Lagos to nie konkretna droga, ale sieć bez wyraźnego porządku. W tych dwóch rozdziałach panuje także bałagan w treści. Autor nie wie, na czym się skupić i skacze po tematach niczym pasikonik. Najbardziej zirytował mnie akapit zawierający cztery zagadnienia w sześciu zdaniach. O drogach w Azji i Afryce Wschodniej czytało mi się przyjemnie. Tam zachowana jest nie tylko chronologia. Ted Conover napisał je z planem i sensem. Wzbudzają emocje bez autorskich komentarzy. Za majstersztyk uważam jednak krótki opis Broadwayu w Nowym Jorku.

Mam mieszane uczucia, co do książki. Do zalet na pewno można zaliczyć mapy i zdjęcia ilustrujące tekst. Jednak autor jest zdecydowanym zwolennikiem motoryzacji i miłośnicy szybkiej jazdy samochodem lub wielkich ciężarówek czytając książkę poczują się we własnym sosie. Jak wielu Europejczyków wolę rowery i transport publiczny. Ted Conover nie przekonał mnie do polubienia amerykańskich samochodów, bo stosuje argumenty natury emocjonalnej a nie praktyczne i racjonalne. Cieszą krótkie refleksje natury socjologicznej, ekonomicznej, kulturowej i ekologicznej dróg, ale mam wrażenie, że pozostają na drugim planie.

"Szlaki człowieka" to książka nierówna. Niektóre fragmenty są bardzo dobre, ale inne niestrawne. Warto przeczytać o tym jak wyglądają różne drogi na świecie, ale brakuje spojrzenia na Europę. Moja ocena: 3/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci