Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

To zwierze mnie bierze

rbuciak

źródło: Agora SAKsiążkę Adama Wajraka czytałem przez pół roku. Na głos, córce. "To zwierze mnie bierze" i latorośl również. Zapraszam na kilka ciepłych słów o tej niezwykłej publikacji.

Myślę, że ani autora, ani tematu książki nie trzeba specjalnie szeroko przedstawiać. Ograniczę się do kilku zdań. Adam Wajrak ma jedną z najlepszych prac na świecie. Mieszka sobie w Puszczy Białowieskiej, wychodzi przed dom i fotografuje żubry. Jak już pstryknie zdjęcie królowi puszczy to zabiera się za inne zwierzęta. Książka zawiera niemal całą różnorodność kręgowców, nieco o braciach mniejszych oraz rozdział o drzewach. Na stronach przewija sie cała plejada ssaków - od niedźwiedzi przez foki do jeży, cała różnorodność ptaków - od sów i bocianów do wróbli i sikorek. Poza tym węże, żaby, ślimaki, śluzowce i niesporaczki. Autor pokazuje złożoność otaczającej nas przyrody i w tym wielka siła książki.

Nie są to bynajmniej opowieści płytkie. Dzięki wielu kontaktom ze specjalistami i czytaniu fachowej literatury mieszkaniec puszczy raczy dobrze przygotowanymi tekstami. Podaje niemal na tacy ciekawostki oraz naukowo dowiedzione zależoności. W razie potrzeby odnosi się także do przedstawianych w debacie publicznej mitów, przekłamań i decyzji wynikających z połączenia niewiedzy ze strachem. Adam Wajrak posługuje się prostą, jasną i przekonującą argumentacją. Po przeczytaniu jego wywodów trudno zaprzeczyć podawanym faktom.

"To zwierze mnie bierze" składa się z felietonów publikowanych przez ostatnich kilka lat na łamach Gazety Wyborczej. Od czasu ukazania sie w prasie teksty nie były poprawiane. Stąd trafiają się nieaktualne już sformułowania takie jak - niedawno, w ostatnim czasie. Przygotowywanie tekstów go gazety nie służy też stylistyce. Pisanie i poprawianie na ostatnią chwile powoduje, że zdarzają się zdania mało zrozumiałe lub po prostu wymagające korekty. Często wywód przypomina bardziej słowo mówione niż pisane. Czytałem też córce inne książki przyrodnika i w tamtych styl jest jeszcze gorszy, więz narzekam, ale bez przesady.

Adam Wajrak poza pisaniem zajmuje się też fotografowaniem. Każdy z felietonów jest opatrzony jednym lub dwoma zdjeciami. Większość z nich wykonał autor książki. Właściwie nie ma takiego, które by nie zachwycało. Myślę, że każdy mógłby wytypować pięć ulubionych zdjęć i gdyby tak spytać powiedzmy 30 osób, to podajrzewam, że żaden zestaw by się nie powtórzył. Moje ulubione to wkurzony mazurek, pan foka, młody lisek, ruda wiewiórka oraz dzik. W zasadzie to mógłbym wybrać pięć zupełnie innych fotografii i też bym nie skłamał.

Popularyzacja nauki jest bardzo ważna. Ogrom niewiedzy i krążące mity wymagają całego plutonu objaśniaczy. Polska ma szczęście posiadać człowieka, który tak świetnie opowiada o otoczającej przyrodzie słowami i obrazami. Choć jego polszczyzna nie jest najpiękniejsza, to zdecydowanie warto czytać Adama Wajraka. Moja ocena: 4/5.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Ciernik] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Cześć

    Razem z Pokrzywnicą mamy zaszczyt dodać Twojego bloga do listy polecanych blogów na naszym blogu. ;)

    Zapraszamy i prosimy o zrewanżowanie się, jeśli tylko uznasz, że nasza strona posiada jakąś wartość. :)

    www.leniwiecliteracki.pl

    pozdrawiam
    Ciernik

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci