Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Śmierć i życie wielkich miast Ameryki

rbuciak

Śmierć i życie - okładka

Gwałtowny rozwój demograficzny i przemysłowy w XIX i pierwszej połowie XX wieku wygenerował liczne nowe wyzwania. Jednym z najważniejszych było powstanie miast olbrzymów, do których nie przystawały starsze koncepcje urbanistyczne. Tworzono nowe idee organizacji skupisk ludności, aż przyjechała rowerem Jane Jacobs i obaliła akademizm swoją mądrością ludową. Na „Śmierć i życie wielkich miast Ameryki” po polsku czekaliśmy ponad pół wieku. Powstają więc pytania. Czy przyziemne myśli o mieście są nadal aktualne? Czy można użyć brodatych rozważań o Nowym Jorku, Bostonie lub Filadelfii w dzisiejszych zmaganiach o lepszą Warszawę, Kraków czy Poznań?

Jane Jacobs postawiła sobie bardzo prostą tezę – dlaczego w niektórych rejonach miast życie toczy się niemal całą dobę, zaś w innych dominuje widok pustych ulic? Na to pytanie szuka odpowiedzi przez obserwację, wyciąganie wniosków z faktów i tworzenie własnej koncepcji dobrego funkcjonowania skupisk ludności. Na koniec przedstawia własne pomysły, co zrobić, aby żyło niemal całe miasto. Warto zwrócić uwagę na tą przejrzystość konstrukcji wywodu i struktury książki. Jest to jeden z powodów, dla którego chce się ją czytać.

Autorka opisuje szeroki wachlarz zagadnień. Jako pierwsza bodaj osoba tak dokładnie omówiła życie ulicy od strony osób pieszych, a także place zabaw i parki. Analizuje działanie różnych funkcji miasta, sieć ciągów pieszych, wiek budynków, strukturę społeczną mieszkańców i różną gęstość zaludnienia. Co więcej, dokonuje trudnej sztuki ujęcia dynamicznego. Dostrzega siły, które przyczyniają się do wzrostu żywotności i jej zatracania. Wśród proponowanych rozwiązań Jane Jacobs też ma wiele pomysłów – od zmiany finansowania budownictwa, przez ograniczenie ruchu samochodowego, zwrócenie uwagi na estetykę, wprowadzanie różnorodności funkcji na osiedla mieszkaniowe, na zmianach w zarządzaniu i sposobach badania miasta kończąc. Książka jest cudownym źródłem wiedzy o tym, czym jest i jak działa miasto. Właściwie większość współczesnych zagadnień ma swoje miejsce w „Śmierci i życiu wielkich miast Ameryki”.

Książka jest genialnym źródłem cytatów do dzisiejszych dyskusji o mieście. Można wręcz fanatycznie przy każdej okazji zadawać sobie pytanie, a co o tym napisała Jane Jacobs? Co ciekawe tych mądrości ludowych można używać zarówno na poziomie abstrakcyjnym, jak i konkretnym. Walka mieszkańców Greenwich Village o Park Waszyngtona bardzo przypomina protest Prażan o zachowanie parku na Szmulkach. Jeden z fragmentów, który zaznaczyłem w książce brzmi: „Gdyby pozbawić kontroli osiedlowe deptaki, […], to na wielu z nich wyrastałyby właśnie złomowiska i składy używanych samochodów” (str. 241) i idealnie pasuje do obrazu dzisiejszych miast Polski. W ten sposób odpowiedzi na oba pytania z pierwszego akapitu są jak najbardziej twierdzące.

Na koniec kilka spraw, które wywołały u mnie kręcenie głową. Pomysły autorki na dotowanie budownictwa mieszkaniowego trącą naiwnością i blokowaniem myśli o możliwości regulowania rynku przez miasto metodą konkurencji, czyli posiadaniem szerokiego zasobu mieszkań komunalnych. Książkę czytałem z mapą Nowego Jorku przed sobą. Brakuje mi też zdjęć sprzed pół wieku. Obawiam się też, że tłumaczenie nie do końca oddaje prostotę wywodu pisarki. Czasami długie zdania mnie nużyły i musiałem je czytać po kilka razy, aby zrozumieć. Trudno mi też przyjąć myśl wyrażoną w posłowiu Kacpra Pobłockiego, że w trakcie projektowania Ursynowa Północnego urbaniści kierowali się wywodami nowojorskiej aktywistki. Akurat tam występuje jedna z największych nierównowag funkcji wyrażona skrajnie ujemnymi wartościami wskaźnika bilansu wyjeżdżających i przyjeżdżających do pracy na tysiąc mieszkańców.

Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić wszystkich do przeczytania dzieła Jane Jacobs i jego stosowania w codziennym działaniu. Moja ocena: 5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci