Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Dysforia

rbuciak

Dysforia - okładka

Trudno wyrazić jednoznaczną odpowiedź na pytanie „kim jest współczesny Polski mieszczanin?” Marcin Kołodziejczyk w „Dysforii” starał się pokazać bogactwo obrazów ludzi z miast. Ze starań niestety za dużo nie wynika.

Mieszczanie w obrazie pisarza mogą posiadać własne mieszkania lub je wynajmować, mogą wychowywać dzieci lub przed nimi uciekać, mogą pracować w korporacjach lub kraść, mogą mieć mieszczańskie korzenie lub przyjechać z prowincji. Pomysłowość w wymyślaniu bohaterów autor ma dużo większą niż inni literaci. Z drugiej strony wszyscy bohaterowie mają zbyt dużo cech wspólnych. Każdy kto nie pracuje fizycznie jest arogancki. Wszyscy piją za dużo alkoholu i przeklinają przy dowolnej okazji. Nikt nie kieruje się wyższymi wartościami niż pełen brzuch i luksus na pokaz. Dlatego „Dysforię” trzeba traktować jako krzywe zwierciadło historii spotykanych w miastach. Gdyby wszyscy żyli tak jak bohaterowie książki, to ten kraj już dawno byłby w ruinie. Taki jest sens tytułu.

Z nadzieją na wyśmianie mojego życia próbowałem odnaleźć siebie wśród bohaterów. Z trudem doszukałem się scen z własnego losu. Za ścianą trwa remont, ale nie biegnę uciszać robotników. Prowadziłem córkę za zajęcia baletu, ale nie rozmawiałem na korytarzu domu kultury o wakacjach w Egipcie.

Wiele tematów jest pominiętych lub co najwyżej dotkniętych. Nie zamierzam doszukiwać się czy celowo czy nie, ale je wyliczyć. Temat przestrzeni publicznej pojawia się zaledwie w tle trzech opowiadań. Nie żyjemy tylko w domach i restauracjach, ale bohaterowie „Dysforii” zdają się tak robić. Żadna z historii nie dzieje się w autobusie lub tramwaju. Nie ma też bibliotek i centrów handlowych. Książka przedstawia więc obraz wyrywkowy.

Wielu czytelnikom sprawia trudność określenie gatunku literackiego, jakim autor się posługuje. Dla mnie są to opowiadania. Są fikcyjni bohaterowie, jest akcja. Marcinowi Kołodziejczykowi najlepiej wychodzi opisywanie ludzi. Potrafi zagłębiać się w ich życiorysy na kilka stron. Wchodzi w psychikę postaci tak głęboko, że czujemy ich problemy ze zrozumieniem otaczającego ich świata. Dość bogate są także opisy tego otoczenia. Autor potrafi nazwać materiały, z których zbudowana jest podłoga czy ściana domu. Gorzej wypada akcja, która czasami jest bardzo szczątkowa, urywana i chaotyczna.

Tekst książki cierpi od nadmiaru średników. Pisarz wyrzucił z siebie tysiące krótkich spostrzeżeń. Przy tym doskonale bawi się słowami. Tworzy wiele komicznych zestawień oraz nowych słów, wyławia anglicyzmy. Posługuje się też rzadko używanymi terminami, co oddane zostało także w tytule. Autor zabiera czytelników na gimnastykę umysłową, ale łatwo i szybko można się nią zmęczyć. Wraz z kolejnymi neologizmami przetkanymi wulgaryzmami coraz mniej czuć radości, a coraz więcej znużenia.

„Dysforia” jest zabawą w opisywanie losów ludzi mieszkających w miastach. Może komuś ta gra w rysowane grubą kreską życie będzie się podobać. Jest jednak tyle dobrych książek, że na tą nie warto tracić czasu. Moja ocena: 2,5/5.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • 5000lib

    Nie, dziękuję, to nie dla mnie.

  • Gość: [666] *.warszawa.vectranet.pl

    "Tę książkę", a nie "tą". Skoro Drogi Autorze recenzji zajmujesz się już krytyką literatury, dobrze jest znać zasady języka, którym się w powyższym celu posługujesz.

  • barti84

    Ta książka nie powinna znajdować się w dziale reportażu. Mam wrażenie, że więcej tam fikcji niż faktu. Zdecydowanie jedna z gorszych książek przeczytanych w tym roku.

  • Gość: [panna] *.dynamic-ra-4.vectranet.pl

    Do błędów językowych pana recenzenta należy jeszcze dołożyć "Polskiego mieszczanina". Wstyd dla kogoś, kto próbuje recenzować literaturę.

  • Gość: [13f] *.dynamic.chello.pl

    Pan rbuciak ma poważne problemy ze związkami frazeologicznymi i gramatyką języka polskiego, a pisze recenzje. Paradne.

  • rbuciak

    Dziękuję za wyrażenie swoich emocji. Na szczęście nie ma przymusu czytania bloga. Jeśli ktoś ma jednak ochotę poprawiać mnie językowo, to proszę to robić kulturalnie i zrozumiale.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci