Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Miasto szczęśliwe

rbuciak

miasto szczęśliwe - okładka

W natłoku krajowych wiadomości wyborczych do niewielu dotarła informacja, że burmistrzem Bogoty ponownie został Enrique Peñalosa. Co to ma wspólnego z literaturą? Otóż ten niezwykły polityk wymyślił „Miasto szczęśliwe”, zrealizował swój pomysł w stolicy Kolumbii 15 lat temu i zainspirował Charlesa Montgomerego do napisania książki.

Kanadyjski dziennikarz opisał nie tylko rewolucję, jaką przeszła Bogota. Relacjonuje przykłady z Ameryki, Kanady i Europy. Spotyka się z autorami idei i realizatorami pomysłów, które odmieniły oblicze miast. Wszystkie te zmiany łączy jedna myśl – uczynić ludzi żyjących w miastach bardziej szczęśliwymi. O czym konkretnie Charles Montgomery napisał? O swoim rodzinnym Vancouver, gdzie wielu ludzi woli mieszkać w centrum miasta i zrezygnowało z samochodów. O pomysłach Jana Gehla na aktywizację życia miejskiego. O walce kilku pokoleń Nowojorczyków o przyjazne ulice. O ludziach, którzy wbrew zakazom jeżdżą do szkoły i pracy rowerami. O aktywistach, którzy postanowili zbudować silne lokalne wspólnoty.

Dziennikarz pokazuje też życie ludzi mniej szczęśliwych. Napisał o gigantycznych amerykańskich suburbiach. Ich mieszkańcy spędzają codziennie kilka godzin w swoich wielkich samochodach na dojazdy do pracy i nie znają swoich sąsiadów. W ten sposób „Miasto szczęśliwe” gromadzi wszystkie najważniejsze zagadnienia na temat jakości życia w miastach.

Jako przyczynę większości negatywnych zjawisk Charles Montgomery wskazuje sposób zagospodarowania przestrzeni publicznych. W ostatnich latach to już paradygmat, więc książka znajduje się w osi głównego nurtu współczesnych pomysłów na przebudowę miast. Jednak, co ważne, autora interesuje nie tylko urbanistyka. Szeroko zajmuje się wpływem planowania przestrzeni na relacje społeczne, stan psychiczny, neurologiczny i enzymatyczny człowieka. To rzadko opisywane, ale ważne powiązania. Tym bardziej warto „Miasto szczęśliwe” przeczytać.

Książka zawiera również rozdział teoretyczny. Na tym polu Kanadyjczyk przegrał. „Miasto szczęśliwe” nie zawiera ani definicji miasta, ani szczęścia. Dziennikarz omawiając suburbia używa oksymoronu „miasto rozproszone”. W czasach, gdy przedmieść nie traktuje się już jako miast i coraz częściej na międzynarodowych konferencjach mówi się o potrzebie wydzielenia slumsów z pojęcia miasto, to temat został omówiony zbyt pobieżnie. Charles Montgomery spróbował rozgryźć pojęcie szczęścia. Do definicji nie dotarł, choć intuicyjnie ją stosuje. Szkoda, że autor nie przeczytał klasycznego dzieła Władysława Tatarkiewicza „O szczęściu”. Polski filozof napisał wprost: „Szczęście to trwałe, pełne i uzasadnione zadowolenie z życia”.

Książka jest esejem popularnonaukowym i jak na ten gatunek literacki, to jest napisana bardzo dobrym stylem. Autor operuje najczęściej zdaniami złożonymi, ale myśli są wyrażone jasno. Przykłady są interesujące, zaś ilustracje dobrze dobrane do tematu. Jeśli ktoś ma czas, to może zapomnieć o całym otaczającym świecie i przeczytać te 500 stron w dwa dni. Polecam takie podejście, bo poszczególne rozdziały są ze sobą mocno powiązane i logicznie wynikają jeden z drugiego.

Zawiodłem się jednak na tłumaczeniu. Najbardziej irytuje mnie używanie całkowicie niepoprawnego słowa „mapka”. Tłumacz zdaje się nie znać takich słów jak plan, schemat czy rysunek. „Miasto szczęśliwe” zawiera też sporo błędów redakcyjnych – braków spacji, małych liter zamiast wielkich itp. Mam nadzieję, że zanim zostanie dojdzie do drugiego wydania, to te błędy zostaną poprawione.

„Miasto szczęśliwe” to bardzo ważna książka. Porządkuje cele, przyczyny i metody działania aktywistów miejskich. Powstała dla osób, które chcą zrozumieć, po co niektórzy walczą na przykład o parki i uspokojenie ruchu ulicznego albo samemu zainicjować takie działania. Mam nadzieję, że dzięki przystępnej i atrakcyjnej formie zachęci ona do aktywności na rzecz dobra wspólnego. Moja ocena: 4,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci