Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Rozliczenie z imperium

rbuciak

Rozliczenie z imperium - okładkaW księgarniach można znaleźć mnóstwo książek na temat niemieckich i radzieckich obozów koncentracyjnych. Znacznie mniej traktuje o państwowych systemach masowego mordowania stworzonych przez Francuzów w Algierii, Belgów w Kongo czy Brytyjczyków w Kenii. O ostatnim z wymienionych Caroline Elkins napisała książkę „Rozliczenie z imperium”.

Imperia kolonialne po II wojnie światowej upadły najczęściej szybko. Niektóre terytoria uzyskały niepodległość bezkrwawo, ale inne tonęły w morzu krwi. Upadek brytyjskiej władzy w Kenii miał przebieg gwałtowny. Rolnicze plemię Kikuju zostało pozbawione ziemi, a więc źródła dochodu i wywołało trwające całe lata 50. XX wieku powstanie Mau Mau. Z głodu, chorób i w wyniku pobicia zginęło w obozach koncentracyjnych między 100 a 200 tysięcy ludzi. Książka opisuje system zniewolenia – decyzje polityczne, zachowanie strażników i więźniów, ukrywanie zbrodni, debaty publiczne nad przeciekami o morderstwach w imię zachowania władzy. Dzieło pisarki ma charakter monumentalny i przełomowy. Zadziwia, że przez pół wieku nikt nie zgłębił tego tematu i nie odtworzył prawdy historycznej. Dlatego nie dziwi, że autorka za swoje dzieło otrzymała nagrodę Pulitzera.

„Rozliczenie z imperium” zawiera wiele szczegółowych informacji otrzymanych od byłych więźniów i strażników, z gazet i dokumentów urzędowych. Może historycy dostrzegą jakieś rysy na metodzie badawczej zastosowanej przez autorkę. Ja mogę jedynie podziwiać ogrom włożonej pracy i złożenia informacji w uporządkowaną całość. Nasuwa mi się jedynie wątpliwość do zakresu książki. Skupienie uwagi na obozach spowodowało, że zabrakło szerszego kontekstu. Nie ma rozdziału o generalnym przebiegu całego powstania. Dlatego czytelnicy, którzy nie mają szerokiej wiedzy o historii Afryki kolonialnej poczują się wrzuceni na głęboką wodę. Niska przystępność dla odbiorców najpoważniejsza wada książki.

Tej książki nie czyta się łatwo i szybko. Po pierwsze, z powodu drastyczności treści. Opisy wymyślnych metod tortur budzą silne emocje. Często trzeba odkładać lekturę dla uspokojenia nerwów i myśli. Po drugie, „Rozliczenie z imperium” jest dokumentem w pełnym znaczeniu tego słowa. Dominuje sucha, faktograficzna narracja historyczna. Nie ma błyskotliwych dialogów. Są za to liczne listy. Jedne napisane urzędniczym, ukrywającym prawdę, bełkotem oraz inne tworzone przez więźniów z niewprawnymi prośbami o pomoc lub łaskę. Warto zauważyć, że autorka opisując poszczególnych bohaterów podaje ich rysopisy. Postacie mają konkretne kształty i łatwiej ich sobie wyobrazić w działaniu. Analogicznie opisy miejsc określone zostały przez panujące tam warunki klimatyczne. Za angażujące wyobraźnię wskazówki należą są Caroline Elkins wielkie podziękowania.

Porządny dokument posiada sugestywne zdjęcia i dobrze wykonane mapy. Oba te elementy znajdują się w książce. Co prawda nie ma fotografii zrobionych w obozach, ale dzięki tym, które są obraz wydarzeń nabiera konkretnych rysów twarzy i miejsc. Mapy zaś pozwalają przypisać opisy do punktów w przestrzeni i poprzez ich liczność dostrzec ogrom wyrządzonego cierpienia.

Z „Rozliczenia z imperium” można czerpać wiedzę na różnych płaczyznach – historycznej, społecznej, kulturowej, warsztatowej, literackiej. Choć Caroline Elkins napisała książkę niełatwą, to warto ją przestudiować. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci