Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Duch króla Leopolda

rbuciak

Duch króla Leopolda - okładka

Rozgrzebując historię sprzed 20 lub 40 lat można szukać uczestników i świadków wydarzeń. Tego luksusu nie ma, gdy pisze się o wydarzeniach sprzed 100 lat. Pozostaje wtedy szukać materiałów archiwalnych w bibliotekach. Tą metodą Adam Hochschild postanowił opisać system, który istniał w Wolnym Państwie Kongo, gdzie unosił się „Duch króla Leopolda”.

Prywatna kolonia belgijskiego króla miała powierzchnię równą ¼ Europy. Ten przedziwny twór polityczny istniał zaledwie 23 lata. Autor potraktował jego historię bardzo szeroko. Zaczyna od końca XV wieku, gdy Portugalczycy nawiązali kontakt z ówczesnym królestwem Kongo. Następnie dokładnie przedstawia podróże europejskich odkrywców Afryki Środkowej w połowie XIX wieku. Szczegółowo rysuje biografię króla Leopolda. Opisuje kulisy Traktatu Berlińskiego, który podzielił Afrykę na kolonie. Zagłębia się w niewolniczy i zbrodniczy system eksploatacji Konga. Dokumentuje historię walki o uwolnienie Kongijczyków od totalitaryzmu. Na koniec pokazuje, jak szybko uleciała ze zbiorowej świadomości pamięć o zagładzie. Czasami miałem wrażenie, że autor zbyt daleko odszedł od głównego tematu i zapełnia strony na akord mało istotnymi wątkami bocznymi. Z drugiej strony tworzą one szeroki kontekst. Trochę brakuje wyjaśnień pisarza, po co znalazły się w książce np. europejskie przygody niektórych bohaterów.

Warto zwrócić uwagę na słowa samego Adama Hochschilda, które znajdują się w posłowiu napisanym dekadę po ukazaniu się pierwszego wydania książki. Autor przyznaje się, że mógł napisać niektóre części lepiej. Twierdzi, że za mało uwagi poświęcił pamięci Kongijczyków o brutalnym epizodzie w dziejach ich kraju. W pełni zgadzam się z tym stanowiskiem. Szkoda, że pisarz nie dodał po latach rozdziału gromadzącego relacje ofiar. Spojrzeń od tej strony jest zdecydowanie za mało.

Wbrew tematyce czytanie „Ducha króla Leopolda” jest wielką przyjemnością. Książka jest napisana lekkim stylem. Momentami można poczuć się jakby czytało się lekturę przygodową i towarzyszyło podróżnikom w przedzieraniu przez las równikowy. Autor nie unika oceniania bohaterów. Można wyczytać, że czuje odrazę od króla Lepolda i jego machinacji finansowych. Jednocześnie wprost gloryfikuje organizatorów walki o zniesienie morderczego systemu. Na brak dystansu do bohaterów chyba można sobie pozwolić patrząc z oddali czasu.

Książka jest świetnie udokumentowana. Na każdą stronę tekstu przypadają średnio dwa przypisy. Adam Hochschild streszcza nie tylko prace naukowe o Kongo, ale też artykuły prasowe i dokumenty urzędowe. Znakomicie opisuje dziesiątki zdjęć i rysunków, również satyrycznych. Wszystkie one znajdują się w książce. Dzięki temu możemy spojrzeć na historię z różnymi drogami. „Duch króla Leopolda” zawiera też mapę i porządne opisy geograficzne. Pomaga to w umieszczeniu wydarzeń w przestrzeni i krajobrazie. Pod względem dokumentacji książka jest wręcz wzorcowa.

W historii świata doszło do wielu ludobójstw. Warto poznać i pamiętać to wywołane przez brutalny kapitalizm. Moja ocena: 4,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci