Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Miasto Archipelag - spotkanie autorskie

rbuciak

Miasto_Archipelag - okładka

W czwartek ukazał się najgłośniejszy reportaż tej jesieni. Piszę to z pełnym przekonaniem. Na premierę w Warszawie przyszło około 200 osób. Lista kolejnych spotkań z Filipem Springerem obejmuje kilkadziesiąt miast. „Miasto Archipelag” opisuje 31 z nich i autor książki ma dużo do powiedzenia o byłych stolicach województw.

Spotkanie prowadził Kamil Bałuk i dobrze wywiązał się ze swojej roli. Zadawał pytania, które pozwoliły Filipowi Springerowi rozwinąć opowieści w zabawne i pouczające historie. Kilka z nich spróbuję krótko nakreślić.

Część pytań dotyczyła miejsca książki „Miasto Archipelag” w projekcie o tej samej nazwie. Publikacja jest jednym z elementów projektu. Zebrała się społeczność licząca około 50 osób, która zamierza przełamać schemat pisania o sprawach błahych przez lokalnych dziennikarzy. Niestety, jak na razie, twórczość grupy jest czytania głównie w dużych miastach. Jej członkowie założyli fundację, która ma promować dziennikarstwo o mieście. Nie wiedzą, co się wydarzy, ale chcą działać. Moim zdaniem książka na razie dominuje nad resztą projektu. Chciałbym, aby to się zmieniło poprzez tworzenie kolejnych elementów docierających do szerokiego grona odbiorców. Na razie widzę słabości koncepcyjne i organizacyjne.

Filip Springer wyraźnie zaznaczył „proszę czytać od początku do końca”. Historie opisane wcześniej na blogu otrzymały kontekst i tworzą całość. Wybrane opowieści z poszczególnych miast ilustrują zjawiska widoczne we wszystkich. Druga zmiana zaszła w formie. Autor książki nie zamykał się w jednej, ale szedł w taką, w której dobrze mu się pisało. Nie zmienił za to stylu fotografowania. Zdjęcia są jego spojrzeniami na rzeczywistość.

Sporo swój padło na temat pracy reportera. W poprzednich książkach Filip Springer umawiał wizyty u rozmówców. Tym razem jechał głównie w ciemno i szukał tematów z marszu. Aplikował sobie permanentny kontakt z żywym człowiekiem. Odszedł od siedzących w bąblu środowiska architektów, nie znających lokalnej Polski.

Ta lokalność też ma swoje słabości. Reformy administracyjne stały się usprawiedliwieniem wszystkich problemów nękających miasta, choć to dalekie od prawdy. Dominuje też myślenie, że można stawiać małe wymagania. Z drugiej strony zarówno reforma w 1975 roku, jak i w 1998 roku były przeprowadzane bezmyślnie. Argumentowano, że więcej władzy trafi do ludzi, a efektem w obu przypadkach była centralizacja. Przykrym skutkiem ubocznym ostatniej reformy było zamknięcie izb wytrzeźwień, co utrudniło otrzymanie pomocy kobietom bitym przez pijanych partnerów.

Filip Springer zauważył, że większość młodych ludzi chce wyjechać z „Miast Archipelagu”. Powrót po studiach postrzegany jest jako porażka, choć często to znakomity wybór pod względem finansowym i społecznym. W byłych miastach wojewódzkich można założyć firmę konkurującą na rynku globalnym. Mieszkając tam żyje się wolniej i notorycznie spotyka na ulicy znajomych, czego autor zazdrości obywatelom archipelagu. Znajomości sprawiają, że „trudniej być świnią”, ale trzeba znać klucze do wielu drzwi, aby szybko załatwić swoje sprawy.

Z widowni padło interesujące pytanie, o to, czego autor się nauczył podczas pisania książki. Filip Springer stwierdził, że lepiej rozumie dlaczego działa program 500+. Zobaczył też, że modernizacja przebiega punktowo, nie obejmuje całych obszarów miast.

Wychodzi mi, że ze spotkania wyłapałem same poważne tematy, a to nieprawda. Dlatego jeśli chcecie się pośmiać, to sami musicie pójść na spotkanie autorskie z Filipem Springerem.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci