Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Lustro o północy

rbuciak

Lustro o północy - okładkaPisarz ma szczęście, gdy trafi na temat, który naświetla nowe zjawisko. Pisarz ma pecha, gdy opisuje koniec systemu, do którego nikt nie chce wracać. Pecha miał Adam Hochschild, który pisząc pod koniec lat 80-tych XX wieku „Lustro o północy” nie wiedział, że za chwilę apartheid się skończy.

Amerykanin miał bardzo dobry pomysł na książkę. Postanowił opisać Wielki Trek, czyli wyjazd Burów w latach 30-tych XIX wieku spod angielskich rządów w Kolonii Przylądkowej w głąb kontynentu, oraz obchody 150 rocznicy tego wydarzenia. Ponadto zagłębia się w społeczną, gospodarczą i polityczną sytuację czarnoskórej większości pod rasistowską okupacją. Doniosłość tego tematu wynika ze wzmożenia strajków, protestów i bojkotów, jakie wstrząsały Południową Afryką przez kilka ostatnich lat przed napisaniem „Lustra o północy”.

W realizacji pomysłu Adam Hochschild również wykazał duże umiejętności. Dogłębnie prześledził źródła historyczne sprzed półtora wieku i krytycznie je zacytował. Współczesne sobie uroczystości opisuje podwójnie, bo w konkurencji do oficjalnego rządowego wozu jadącego z Kapsztadu do Pretorii, odbywa się osobna podróż zwolenników skrajnego rasizmu. Opisuje i komentuje sytuację w kraju ogromnie podzielonym społecznie, choć z władzą nadal trzymającą się oficjalnego kursu. Mimo to rozmawia ze wszystkimi – od przywódcy skrajnej prawicy do aktywistów dążących do równouprawnienia wszystkich mieszkańców kraju. W tym ostatnim celu specjalnie jedzie na konferencje i spotkania organizacji działających na krawędzi legalności, a nawet na miejsce spalonej dobrze prosperującej wsi zamieszkanej przez czarnoskórych.

Interesująca jest konstrukcja książki. Wszystkie trzy wątki są ze sobą wymieszane i prowadzą do kulminacyjnego momentu, czyli dnia obchodów rocznicy bitwy nad Krwawą Rzeką. Zapewne w zamierzeniu autora kolejność wydarzeń miała zakończyć się czymś niezwykłym, ale nic takiego nie następuje. Najbardziej bolesne obrazy rasizmu znajdują się w pierwszej połowie książki. Dlatego atrakcyjne, choć ryzykowne zamierzenie skończyło się nie do końca efektywnym wynikiem.

„Lustro o północy” to nie w pełni reportaż. Dominują opisy wydarzeń i miejsc oraz wywiady ze znaczącymi ludźmi, ale autor pozwala sobie także na oceny. To sprawia, że książka zamienia się częściowo w esej. Adam Hochschild sprawnie porusza się w obu gatunkach literackich. Jego dokładne opisy wyglądu osób, strojów ludowych czy zabudowy sprawiają, że brak zdjęć trudno uznać za wadę. Próby budowania przez pisarza analogii z Ameryką czy Europą Środkową budowały poczucie zrozumienia. Jednak trudna tematyka, liczne krótkie przygody oraz nieaktualna sytuacja sprawiają, że nie poczułem się porwany przez autora w wir wydarzeń.

Historia lubi się powtarzać i dlatego nawet czytanie o Afryce Południowej końca lat 80-tych XX wieku ma sens. „Lustro o północy” warto traktować jako książkę, która pozwala zrozumieć miejsce, z którego ten kraj wystartował ćwierć wieku temu. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci