Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Czarny jak ja

rbuciak

Czarny jak ja - okładka

Co zrobić, aby dostrzec bariery, które napotykają osoby dyskryminowane? Najdobitniej można się o tym przekonać wcielając się poniżanych. John Howard Griffin ponad pół wieku temu dokonał odważnego reporterskiego przebrania. Jako biały Amerykanin dzięki lekom na bielactwo i solarium stał się Murzynem, a swoje doświadczenia opisał w książce „Czarny jak ja”.

Książka opisuje miesięczną podróż autora odbytą jesienią 1959 roku. Jedzie z Nowego Orleanu do Atlanty i z powrotem. Wtapia się w społeczeństwo i sytuacje, w których nigdy wcześniej nie miał szansy uczestniczyć. Pracuje jako pucybut na ulicy, szuka toalety, jada w tanich barach, śpi w podrzędnych hotelach, jeździ na tyłach autobusów i autostopem. Co ważniejsze, rozmawia zarówno z innymi Murzynami, jak i białymi. Odczuwa na sobie pełne wyższości i pogardy spojrzenia potomków właścicieli niewolników. Słyszy zakazy i niemoralne propozycje. Z trudem znosi poniżające traktowanie. Dostrzega też kolosalne różnice w warunkach życia, zarówno materialne, jak i bariery społeczne. Pomysł na książkę, jak i jego realizację uważam za znakomite. W gorących wówczas czasach debaty o braku równości między rasami dał silne argumenty przeciwko bezsensownym podziałom.

W drugiej części książki John Howard Griffin opisuje reakcje społeczne na swoją podróż, które miały miejsce po opublikowaniu pierwszych wrażeń w prasie, radiu i telewizji. Opisał skrajnie pozytywnych i równie skrajnie negatywnych odpowiedzi. Pokazał w ten sposób uniwersalność dzielenia się ludzi na dwie grupy jako skutek głośnych wydarzeń.

„Czarny jak ja” ujmuje prostotą przekazu. Autor nie udaje, że prowadzi głębokie badania socjologiczne. Po prostu zapisuje wydarzenia, swoje emocji i przemyślenia, które w ich wyniku powstały. Forma dziennika jest tu bardzo pomocna. Czytelnicy otrzymali napisane na gorąco fragmenty z codziennego życia. Sporo jest znaczących dialogów, opisów troski o znalezienie miejsca do spania, jedzenia czy toalety. Większość tekstu przypomina zwyczajne opowiadanie. Zapisane rozmowy i konwenanse porażają swoją siłą. Warto je czytać także dla nauki kultury osobistej. Ta prostota i dydaktyzm sprawiają, że książka idealnie nadaje się jako lektura szkolna. Jednak w nielicznych fragmentach autor opisuje życiorysy działaczy na rzecz równych praw dla wszystkich. Mogą być one interesujące dla historyków ruchu na rzecz praw obywatelskich, ale dla pozostałych nadmiar faktów sprawia, że szybko ta wiedza umyka z pamięci.

Każdy reportaż wcieleniowy musi się zmierzyć z krytyką wiarygodności. Dla podniesienia prawdomówności podał nazwiska kilku osób, którym niewiele mogło grozić w wyniku reakcji nieprzychylnych czytelników. Książka zawiera też kilka zdjęć. Można na nich porównać autora jako białoskórego i czarnoskórego człowieka. Część zdjęć jest jednak mało wyraźna, więc także dająca podstawy do wątpliwości. Szkoda, że dokumentacja fotograficzna nie jest pełniejsza.

Z pewnością warto, aby każdy przeczytał „Czarnego jak ja”. Szczególnie warto polecić ją młodzieży, która potrzebuje wskazówek postępowania w życiu. Cieszyłbym się, gdyby ta książka trafiła na listę lektur szkolnych. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci