Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Bieżeństwo 1915

rbuciak

 Bieżeństwo 1915 - okładkaHistorię piszą zwycięzcy, mężczyźni, bogaci, wykształceni. Obraz tragedii wojny widziany oczami przepędzanych, ubogich, wiejskich kobiet rzadko zostaje utrwalony. Aneta Prymaka-Oniszk postanowiła zrekonstruować najważniejsze wydarzenie dla swoich dziadków i pradziadków - „Bieżeństwo 1915”.

Lekcje historii w polskiej szkole nie wspominają, że w czasie I wojny światowej przed niemieckim i austro-węgierskim wojskiem uciekło na wschód kilka milionów ludzi. Rosjanie wolą nie pamiętać o bolesnej porażce. Dla nich ważniejsza jest Rewolucja Październikowa. Tymczasem dla milionów przesiedleńców to właśnie w 1915 roku świat wywrócił się do góry nogami. Z utrwalonego porządku wiejskiej egzystencji Podlasia, Chełmszczyzny czy Mazowsza przerzucono ich o kilka tysięcy kilometrów w daleki świat, gdzie żyją ludzie innych kultur i języków. Aneta Prymaka-Oniszk ze strzępów odzyskuje ciąg wydarzeń i przeżyć. Omawia wszystko od wygnania z domu przez morderczą tułaczkę i osiedlenie w nieznanym miejscu do trudnych powrotów na spaloną ziemię i niechcianą pamięć. Wybór trudnego tematu, jak i jego szerokie ujęcie zasługują na pełen podziw.

Autorka stara się opisać wydarzenia od strony ludzi, którzy uczestniczyli w bieżeństwie. Ich wrażenia, emocje, najsilniej wryte w pamięć zdarzenia, takie jak rozłąka z rodziną, głód, choroby i śmierć. W tym celu odszukuje najstarszych mieszkańców Podlasia, którzy mogą jeszcze cokolwiek odtworzyć z dzieciństwa oraz zapiski nielicznych piśmiennych chłopów. Nie na każdym etapie historii jej się to udaje, dlatego często bazuje na generalnym przekazie historycznym. Z połączenia tych dwóch ujęć powstało dzieło na tyle kompletne, na ile może być stworzone w sto lat po opisywanych wydarzeniach. Ta próba ratowania znikającej pamięci czyni książkę godną najwyższego uznania.

Aneta Prymaka-Oniszk z pokorą przyjmuje napotkane białe plamy. Stawia mnóstwo pytań o ludzkie losy, na które nie można dzisiaj udzielić odpowiedzi. Nie stroni od tematów trudnych, takich jak różnice etniczne, językowe i religijne. Stara się przedstawić argumenty różnych stron bez stawania twardo po którejkolwiek z nich. Klarownie uzasadnia wybory językowe, które musi podjąć.

„Bieżeństwo 1915” jest generalnie napisanie prostym słownictwem i krótkimi zdaniami. Bose nogi, piaszczyste drogi, słodka kapusta, ból utraty dziecka – te zwyczajne obrazy dominują w treści. Dlatego książkę czyta się szybko i z pełnym zaangażowaniem. Tuż za połową treści zacząłem żałować, że jestem bliżej końca niż początku. Gdyby dało się napisać trzy razy więcej, to z chęcią bym to przeczytał.

Oprócz słowa pisanego książka zawiera także liczne zdjęcia, które poruszająco pokazują dramat uchodźców. Bieda, strach przed nieznanym, wyczekiwanie, porzucanie dobytku. Fotogafie dodają kolejny istotny dla pamięci wymiar. Szkoda tylko, że nie ma w książce map, gdyż liczne zawarte w treści toponimy nie zostały osadzone w przestrzeni.

Aneta Prymaka-Oniszk dokonała niecodziennego wyczynu. Jednocześnie opowiedziała mało znaną historię własnej małej ojczyzny, a zarazem odniosła się do bardzo ważnego obecnie tematu uchodźców. „Bieżeństwo 1915” jest wykonane na medal i dlatego zdecydowanie polecam przeczytać wszystkim. Moja ocena: 4,5/5.

 

 

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci