Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Nowe życie

rbuciak

Nowe życie - okładkaPolska po II wojnie światowej była biednym i zniszczonym krajem. Mimo to komunistyczny reżim w geście chrześcijańskiej solidarności przyjął 14 tys. uchodźców z Grecji. Ich zapomnianą dramatyczną historię odtwarza Dionisios Sturis w książce „Nowe życie”.

„Nowe życie” daje ogrom wiedzy o najnowszej historii Grecji, ale też o powojennej Polsce. Dziennikarz w poszukiwaniu rozmówców odwiedza między innymi Dziwnów nad Bałtykiem, gdzie mieścił się szpital dla rannych rewolucjonistów, Zgorzelec u podnóża Sudetów, gdzie mieszkała najliczniejsza społeczność uchodźców i Krościenko przy obecnej granicy z Ukrainą, gdzie powstała grecka spółdzielnia rolnicza.

Temat ma wyraźnie zakrojone ramy – walczyli, uciekli, tęsknili, wrócili do ojczyzny lub zostali. Można go jednak nakreślić z tłem lub bez tła. Autor zdecydował się na wariant z tłem. Dzięki temu dowiadujemy się, jak greccy i macedońscy komuniści walczyli z faszystowskimi okupantami i nacjonalistyczną juntą, zwiedzamy wyspę, na której torturowano tych, co nie zdążyli wyjechać, idziemy na pole bitwy wraz z jej uczestnikami 60 lat po zakończeniu wojny domowej. Z jednej strony książka zawiera szeroki krąg informacji, ale z drugiej można mieć żal, że wątki nie zostały zgłębione.

Warto zwrócić uwagę na język książki. Dionisios Sturis konsekwentnie mówi o Grekach i Macedończykach. Nie ucieka przed trudnym tematem hellenizacji. Mimo, że sam nigdzie nie wyraża własnego stanowiska, to użyte pojęcia oddają postawę szacunku dla samookreślania się ludzi. Drugą wyraźną cechą tekstu jest sposób opisu wojny. Tu dominuje klasyczne męskie spojrzenie na walkę – opisuje poczucie żołnierskiej dumy, wylicza uzbrojenie, liczy spalone domy i zabitych ludzi, podaje trasy ewakuacji rannych. Nie wnika w emocje ani relacje osobiste, nie opisuje kolorów codziennego trudu wojny. Mam poczucie, że za mało jest w książce wrażliwości.

To już trzecia książka pochodzącego z Chojnowa dziennikarza i przyzwyczaił czytelników do określonego stylu pisania. Autor jest bezpośredni, prowadzi prostą narrację w pierwszej osobie. Zapisuje wiele rozmów z bohaterami, odsłania prywatne i rodzinne tajemnice. Pisze prostym językiem, krótkimi zdaniami, przez co książkę czyta się dość szybko. „Nowe życie” jest nastawione na szeroki krąg czytelników. Wybór grupy docelowej i użyta forma przekazu współgrają ze sobą. Za jedno i drugie warto pisarza pochwalić.

Książka zawiera wiele unikalnych zdjęć wykonanych w Polsce i w Grecji. Przedstawiają niemal wyłącznie portrety grupowe uchodźców z lat 50-tych i 60-tych. Nie do końca pasują one do tekstu. Brakuje ważnej rodzinnej fotografii, o której jest cały akapit tekstu, nie ma współczesnych portretów rozmówców, ani zdjęcia ruin po obozie koncentracyjnym. Choć autor nadrabia zaległości opisami, to nie są one w stanie zastąpić obrazu. Szkoda też, że w książce nie znalazły się mapy Polski i Grecji, aby lepiej pokazać odległości, na jakie rozproszyli się uchodźcy.

„Nowe życie” warto przeczytać, bo książka poszerza spojrzenie na temat uchodźców i powojennej historii Polski. Ponadto jest napisana dobrym stylem. Jednak zbytnia familiarność pozbawiona odpowiednio wysokiej dozy wrażliwości sprawiają, że warto zachować umiar. Moja ocena: 3,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci