Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

W oblężeniu

rbuciak

W oblężeniu - okładka

Nigdy nie byłem na wojnie i nie życzę nikomu, aby zawitała do jego domu. Tego uśmiechu losu nie mieli mieszkańcy Sarajewa. Barbara Demick opisała „W oblężeniu” dzieje mieszkańców jednej ulicy w trakcie wojny w Bośni. Co wnosi spojrzenie na konflikt zbrojny od strony mikroświata?

Z krótkiego opisu książki czytelnik może się spodziewać, że pozna codzienny trud egzystencji grupy sąsiadów. Może mieć nadzieję przeczytać o punktach zwrotnych w ich życiu, o chwilach cierpienia, o sposobach radzenia sobie pod obstrzałem. Te oczekiwania książka zaspokaja. Słuchamy nastolatków, gdy opowiadają o śmierci rodziców i wyjeździe za granicę. Poznajemy przepisy na dania gotowane z sucharów i cebuli. Przyglądamy się paleniu mebli i ubrań dziecięcych. Cieszymy się wraz z bohaterami, że znów jest gaz w kuchence. Dziwimy ryzykowaniu utraty życia, aby pójść do kawiarni. Opisy funkcjonowania zwykłych ludzi w nienormalnych warunkach są najmocniejszą stroną dzieła Amerykanki.

Konstrukcja „W oblężeniu” byłaby znakomita, gdyby bohaterów można było policzyć na palcach. Niestety jest ich kilkunastu głównych i jeszcze więcej drugoplanowych. Ich długa wyliczanka tuż po wstępie sprawiła, że nie zadałem sobie trudu, aby ich zapamiętać. Każdej postaci poświęcony jest średnio jeden akapit w każdym rozdziale. Książka nie zawiera dłuższych wywiadów, a jedynie pojedyncze wypowiedzi. Dlatego nie poczułem emocjonalnej więzi z żadnym z bohaterów, w niczyją rolę nie potrafiłem się wcielić. Zapis kilku lat wojny jest skrótowy i pobieżny, co kłóci się z zamiarem spojrzenia z perspektywy ulicy. Wrażenie dystansu do ludzi i wyrywkowość czasu sprawia, że trudno mi docenić strukturę książki.

„W oblężeniu” jest napisane mocnym, rzeczowym i pociągającym językiem. Zdania są krótkie i zawierają dużo treści. Książkę czyta się szybko, choć trudno nie odłożyć jej przynajmniej kilka razy w czasie czytania. Makabryczne sceny ciał rozrywanych w wybuchach pocisków oddane są z naturalistyczną surowością. Barbara Demick zwraca uwagę na szczegóły. Przy każdej okazji nazywa uszkodzone części ciała, pomieszczenia, w których ukrywają się ludzie, rodzaje drzew czy postaci na obrazach. To czyni treść bardzo plastyczną, a przestrzeń ulicy łatwą do wyobrażenia. W ten sposób autorka zastępuje brak zdjęć. Nie wydają się one potrzebne, bo dodawałyby tylko wrażenie taniej sensacji.

Książka zawiera za to mapę Bośni i Hercegowiny oraz plany Sarajewa i samej starówki, gdzie leży opisywana ulica. Są na nich zaznaczone wszystkie najważniejsze miejsca wspomniane w treści. To rozwiązanie należy uznać za wzorowe.

Barbara Demick starała się przekazać światu, że życie ludzi w trakcie wojny to olbrzymia tragedia. Traci się bliskich, głód niszczy ciało, pali się własny dobytek. Choć wolę walki ma tylko grupa ekstremistów, a decydenci na wysokich stanowiskach dostrzegają tragedię tylko po masakrach liczonych w tysiącach ofiar, to skutki dotykają wszystkich. Z wojny zwykły człowiek wychodzi pokiereszowany psychicznie. Ma się ochotę powiedzieć „nigdy więcej”. To mocne przesłanie sprawia, że warto przeczytać „W oblężeniu”, choć realizacja nie do końca zgadza się pomysłem na książkę. Moja ocena: 3,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci