Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Bałkańskie upiory

rbuciak

Bałkańskie upiory - okładka

Historia państw bałkańskich pełna jest wzlotów i upadków. Emocjonalne podejście ludzi do życia sprawia, że brutalnie traktowano przeciwników. Dlatego pod koniec XX wieku, gdy upadał porządek ustalony w Jałcie, to wyszły na wierzch „Bałkańskie upiory”. Opisał je Robert Kaplan.

Książka powstała głównie w latach 1990 i 1991, czyli w chwili pomiędzy upadkiem reżimów komunistycznych, a wojną w Jugosławii. Autor swobodnie przemierza poszczególne kraje, nocuje w hotelach z przebrzmiałą świetnością i odwiedza zabytki sakralne. Bez przeszkód rozmawia z duchownymi, dziennikarzami i politykami. Odwiedza odradzającą się Chorwację, pogrążoną w nienawiści do sąsiadów Serbię, traumatyczne Kosowo, zagubioną Macedonię, upokarzająco biedną Rumunię, frywolną Bułgarię i komiczno-tragiczną Grecję. W każdym z odwiedzanych krajów zagłębia się w historię średniowiecza oraz XIX i XX wieku. Ponadto w rozmowach stara się rozpoznać odczucia społeczne, które pokażą dokąd zmierzają poszczególne kraje. Zakres książki jest niezwykle szeroki. Autor przekazuje ogrom wiedzy o regionie. Starczyłoby go na cztery różne dzieła. W efekcie „Bałkańskie upiory” są ekstrakcją najważniejszych elementów, co prowadzi do uproszczeń.

W książce mieszają się dwa gatunki literackie. Robert Kaplan na zmianę opowiada własne przygody z podróży i wdaje się w tworzenie podręcznika do historii. Zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu ten pierwszy sposób pisania. Dzięki niemu można przeżywać wraz z autorem głód na rumuńskiej prowincji i radość w sofijskich restauracjach. W trakcie wyprawy Amerykanin rozmawia z wieloma interesującymi osobami, dzięki czemu odkrywa dla nas różne punkty widzenia kierujące zmianami społecznymi. Ponadto, jego opisy ludzi, budynków i przyrody są na tyle plastyczne, że bez trudu można wyobrazić sobie otaczający reportera świat. Te części napisane są z globtroterskim polotem.

Natomiast wchodzenie w okrutną przeszłość pogrąża narrację w ciężkie sfery waśni z sąsiadami. Anegdoty o przywódcach pokazują ich głównie jako tyranów i lubieżnych lekkoduchów. Robert Kaplan przytacza też spostrzeżenia reporterów sprzed II wojny światowej, które obecnie niewiele mówią. Autor zmusza czytelników do intelektualnego wysiłku polityczną i wysoce abstrakcyjną narracją. Przez to większą część książki czyta się z trudem. „Bałkańskie upiory” zawierają też błędy merytoryczne, które wynikają z upraszczającego kapitalistycznego amerykańskiego spojrzenia.

W książce nie ma ani jednego zdjęcia i sporo na tym traci. Już same portrety władców sprzed wielu mogłyby dużo powiedzieć. Tak samo fotografie zniszczonych monastyrów, odrapanych budynków i lichych furmanki pod koniec XX wieku zrobiłyby wrażenie na czytelnikach. Tego nie ma. Za to jest mapa, która bardzo dobrze prowadzi od rozdziału do rozdziału.

Reporter starał się przekazać, że pod zostawionym na uboczu kotłem buzuje i za chwilę wykipi brutalnymi konfliktami etnicznymi. Przewidział wydarzenia, ale mam poczucie, że nie do końca umiał wyrazić swoje spostrzeżenia. Z trudem udaje się z książki wydobyć uniwersalny przekaz o związku między biedą i wojną. Dlatego „Bałkańskie upiory” polecam jedynie poszukującym tła do zrozumienia wydarzeń w regionie. Moja ocena: 3/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci