Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Sprawiedliwi zdrajcy

rbuciak

Sprawiedliwi zdrajcy - okładka

Trudno znaleźć bardziej bolesny temat na książkę niż ludobójstwo. Wśród pozycji o mordowaniu się sąsiadów wyróżniają się „Sprawiedliwi zdrajcy” Witolda Szabłowskiego. Z brudnych od nienawiści czasów na Wołyniu wyciąga przez nasze oblicza ludzi, którzy pozostali czyści.

Reportaż nie traktuje tylko o samej wojnie. Bohaterskie czyny ratowania sąsiadów przed zagładą są pretekstem do opowieści o dalszych losach ludzi. Autor pojechał na Wołyń, aby odnaleźć sprawiedliwych i ich potomków. Postanowił dowiedzieć się, co nimi kierowało, i czy pamięć o nich przetrwała. Rozmawiał z wieloma najstarszymi we wsiach osobami. Przeczytał liczne relacje z wojny. Spotkał się z historykami i archeologami szukającymi prawdy o tragicznym 1943 roku. W końcu, zebrany materiał ujął w strawne dla czytelników ramy. Wykonał ogromną pracę nad ratowaniem pamięci o dobrych ludziach.

Książka nie skupia się na konflikcie polsko-ukraińskim. W treści pojawiają się Żydzi, Czesi, Niemcy i Rosjanie. Przedstawiciele każdego z narodów są w innej pozycji. W każdym znajdują się dobrzy ludzie, choć wielu ich krewnych pochłonął wojenny amok. To szersze spojrzenie wytrąca argumenty z rąk osób lubiących uproszczenia. Dlatego trzeba pochwalić Witolda Szabłowskiego za wybór i ujęcie tematu.

Nie ma lekkich książek opisujących okrucieństwa wojny, ale „Sprawiedliwi zdrajcy”, na tle pozycji o podobnym temacie, mało drażnią nerwy. Dominuje ton spokojnej rozmowy przy kuchennym stole. Relacja prowadzona jest głównie w pierwszej osobie. Z jednej strony ułatwia to odbiór tekstu, z drugiej można postawić zarzut zbyt dużego udziału samego autora. Dla mnie styl książki byłby jak najbardziej do przyjęcia, gdyby Witold Szabłowski konsekwentnie stosował formy literackie.

Przez większą część książki treść podzielona jest wyłącznie na numerowa rozdziały i podrozdziały. Jednak kilka rozdziałów posiada wyraźne ramy – dialogu, relacji z tygodnia życia. Te wyjątki odbiera się dużo lepiej, bo treść została zakotwiczona w znane nam formy wydarzeń. Możemy jedynie żałować, że cały reportaż nie został obudowany w struktury bardziej pociągające dla czytelników.

„Sprawiedliwi zdrajcy” zawierają sporo zdjęć. Poznajemy twarze ratujących i ratowanych. Widzimy miejsca zbrodni, które dziś porasta las lub zboże. Przejmujący obraz pamiątek po utraconym życiu przełamują zupełnie nieistotne zdjęcia… kotów.

Za to na najwyższe uznanie zasługuje mapa Wołynia. Nie tylko zaznaczono na niej opisane w tekście wsie i miasta, ale z boku znajduje się jedno zdanie informujące, co się tam zdarzyło. To genialne rozwiązanie bardzo pomaga w trakcie czytania.

Witold Szabłowski postanowił przełamać jednolicie negatywny obraz ludobójstwa na Wołyniu. Skupił się na bohaterach, którzy uratowali życie innym narażając przy tym własne. „Sprawiedliwi zdrajcy” to bardzo potrzebna książka, dzięki której dążymy do pojednania z sąsiadami. Choć posiada mankamenty konstrukcyjne, to warto, aby ją przeczytało jak najwięcej osób. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci