Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Święte prawo

rbuciak

Święte prawo - okładka

Posiadanie domu jest najbardziej podstawową potrzebą człowieka. Niestety w Warszawie jej zaspokojenie napotyka na liczne trudności od dziesiątków lat. Najnowszym problemem jest reprywatyzacja, którą od lat opisują Iwona Szpala i Małgorzata Zubik. Historie współczesnych walk o stołeczne mieszkania zostały zebrane w książkę „Święte prawo”.

Reportaż składa się z 11 rozdziałów. Każdy z nich zaczyna się podobnie spokojnie. Trwa II Rzeczypospolita i ktoś posiada kamienicę lub grunt w Warszawie. Potem przychodzi wojna. Część właścicieli ginie, większość domów zamienia się w ruiny. Aby odbudować miasto i zapewnić ludziom dach nad głową zostaje wydany dekret o nacjonalizacji. Można upomnieć się o swoje, ale bezskutecznie. Reprywatyzacja miała naprawić tą ostatnią krzywdę. Jednak na każdym etapie pojawiali się oszuści i wątpliwej moralności biznesmeni, którzy chcieli zarobić bez oglądania się potrzebę ludzi do mieszkania. Każdy rozdział pokazuje inny schemat wykrzywienia historii zwrotu dawnego majątku. To uporządkowanie konfliktów narosłych wokół reprywatyzacji jest mocną stroną książki.

Jednak zakres ujęcia tematu budzi moją wątpliwość. Działalność mafii reprywatyzacyjnej jest szeroko opisana. Za to o organizacjach pomagających lokatorom znacznie mniej. W świadomości społecznej kluczowymi wydarzeniami były blokady eksmisji i publikacja mapy reprywatyzacji. O blokadach czytelnicy dowiedzą się z książki jedynie, że były. O mapie autorki nie wspominają ani słowem.

„Święte prawo” nie należy do książek, które rzucają na kolana swoją stroną literacką. Forma reportażu jest surowa, informacyjna, nastawiona na przekazanie faktów. Dotyczy złożonego prawa własności. Ponadto temat książki opisuje dodatkowe trudności wynikające z wykorzystywania kruczków w ustawach i rozporządzeniach. Iwona Szpala i Małgorzata Zubik podjęły wysiłek prostego wytłumaczenia skomplikowanych pojęć np. indemnizacji. W końcu celem jest dotarcie do szerokiego grona czytelników zainteresowanych zrozumieniem głośnego tematu. Z tym kłopotem autorki poradziły sobie całkiem dobrze, choć czasami razi uproszczony, gazetowy styl wypowiedzi. Tu dochodzimy do największej wady dzieła. Książka powstała na podstawie artykułów pisanych przez autorki do Gazety Wyborczej. Niestety w spisie literatury nie ma ich zestawienia. Przez to strona dokumentacyjna razi poważną luką.

Książka zawiera liczne zdjęcia domów i innych miejsc, o które toczą się spory prawne, a także dawnych właścicieli, obecnych mieszkańców i polityków. Zdjęć jest za dużo. Kolejne fotografie kamienic nic nie wnoszą do narracji. Za to ogromnym ułatwieniem byłyby opracowania tabelaryczne i kartograficzne pokazujące skalę zjawiska. Niestety ich nie ma. Dlatego „Święte prawo” sprawia wrażenie książki przyczynkarskiej, odcinania kuponów od szumu medialnego, a nie porządnej roboty dokumentacyjnej, jakiej mogą czytelnicy oczekiwać.

Bardzo dobrze, że książka o reprywatyzacji powstała. Realizuje cel przybliżenia ludziom trudnego, ważnego tematu. Jednak od reportażu można oczekiwać większego porządku w materiałach źródłowych. Moja ocena: 3,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci