Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Wszystkie dzieci Louisa

rbuciak

Wszystkie dzieci Louisa - okładka

Posiadanie dzieci jest naturalną potrzebą popychającą do ryzykownych zachowań. Wiele osób z różnych przyczyn nie może mieć potomstwa. Rozwój medycyny w drugiej połowie XX wieku pozwolił na ominięcie wielu barier stojących na drodze do przekazania genów. Kamil Bałuk w książce „Wszystkie dzieci Louisa” opisał ekstremalny przykład działania lekarzy w służbie pożądających dzieci.

Rzecz dzieje się w Holandii i zaczyna banalnie – dzieci poczęte drogą inseminacji poszukują swojego biologicznego ojca i przyrodniego rodzeństwa. Mężczyzna się odnajduje, ale wcale nie jest przystojnym bankierem, ale w połowie Surinamczykiem z zespołem Aspergera. Pikanterii dodaje fakt, że może mieć nawet 200 dzieci. Jakim cudem lekarze na to pozwolili? Odpowiedź na to sensacyjne pytanie to tylko część książki.

Kamil Bałuk rozmawiał ze wszystkimi aktorami dramatu, aby zrozumieć ich postawy. Autora interesują motywacje, przebieg konsekwencje działań ojca, matek, dzieci i lekarzy. Na tym poziomie „Wszystkie dzieci Louisa” stają się ogromnie ważne. Łatwych odpowiedzi nie ma, a jednoznaczne deklaracje kończą się konstruktywnymi kontrprzykładami. Można powiedzieć, że książka oddaje sedno życia, gdzie nic nie jest całkiem czarne lub całkiem białe, gdzie sukces powstaje ze współpracy ludzi o wykluczających się spojrzeniach na świat. Książka daje wspaniałe możliwości do licznych dyskusji na ważne tematy i to jest ogromna jej zaleta.

Konstrukcja dzieła to następny majstersztyk. Nazwałbym ją szkatułkową. Na początku czytelnik stoi przed niewiadomą. Każdy rozdział to kolejna warstwa tajemnicy, za którą stoją dalsze równie trudne do rozwikłania. Na końcu czeka niespodzianka, ale zupełnie inna niż mamy ochotę przeczytać. Co więcej, zakończenie jest otwarte! Puenta zapowiada kolejne rozdziały, których treści możemy się jedynie domyślać. Jestem pod wrażeniem.

Pod piękną konstrukcją mieści się intrygująca i pociągająca treść. Trudno się oderwać od „Wszystkich dzieci Louisa”, choć mi pozostał pewien niesmak. Kamil Bałuk przyznaje się w książce do bałaganiarstwa i to widać w treści. Poszczególne sceny pojawiają się bez wyraźnej zapowiedzi. Przytoczone fragmenty z filmów sprawiają wrażenie wyrwanych z kontekstu. Co chwila czytelnik jest zaskakiwany nowymi wątkami. Dla wielu osób może to być irytujące lub nudne.

Za największy mankament uważam opisywanie ponumerowanej listy pytań, które autor przygotował do rozmowy z biologicznym ojcem dwustu dzieci, i nie podanie ich treści wraz z odpowiedziami w sposób uporządkowany. Autor pozostał w kokonie własnej niestaranności i nie uszanował odmienności bohatera. To debiutancka książka Kamila Bałuka i mam nadzieje, że kolejne będą napisane zupełnie innym stylem.

„Wszystkie dzieci Louisa” nie zawierają zdjęć ani mapy. Rozumiem tą decyzję. Bohaterowie są żyjącymi ludźmi i nie szukają rozgłosu za wszelką cenę. Należy im się od nas zachowanie prywatności poprzez niepokazanie twarzy i punktów zamieszkania na mapie.

Życie bywa bardzo poplątane, piękne i radosne. Warto dać możliwość wypowiedzi różnym osobom i nie osądzać przedwcześnie. To zrobił Kamil Bałuk i dlatego wszystkim polecam przeczytać jego książkę. Moja ocena: 4,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci