Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Tu mówi Polska

rbuciak

Tu mówi Polska - okładka

Z perspektywy większości mieszkańców Polski, Pomorze to biedna kraina, przez którą jedzie się nad Bałtyk. Za sprawą kilu polityków interesowano się nią więcej jedynie w latach 90-tych XX wieku. Reportaże Cezarego Łazarewicza z Pomorza pochodzą głównie z tego okresu. Zostały zebrane i opublikowane w tym roku w zbiorze „Tu mówi Polska”.

Tytuł książki to także tytuł pierwszego tekstu. Traktuje on o audycji radiowej, w której słuchacze mogą powiedzieć wszystko, co chcą. Sugeruje to, że cała książka kręci się wokół wyświechtanego sloganu „oddajmy głos pokrzywdzonym”. Nie do końca tak jest. Pozostałe reportaże zostały pogrupowane w cztery części o wyraźnej tematyce. Pierwsza dotyczy spraw społecznych – bezdusznych eksmisji, akwizytorów wciskających kołdry, fałszywych małżeństw z Wietnamczykami, samowoli budowlanych nad morzem itp. Druga traktuje o obcych – niemieckiej przeszłości, dzisiejszych zagranicznych kuracjuszach i inwestorach. Trzecia obejmuje sprawy kryminalne – poszukiwanie gwałciciela, podpalacze z OSP, walki pseudokibiców, nastolatek zabity przez policjanta na ulicy, ksiądz pedofil, rodzina kazirodcza itd. Czwarta opisuje polityków – Aleksander Kwaśniewski, Andrzej Lepper, byli działacze Solidarności itp. Typowym problemem zbiorów opartych na przedrukach z gazet jest brak spójności i logiki całego zbioru. Tutaj ta wada przejawia się w nikłym stopniu.

Pokrzywdzonych bohaterów nie jest wcale wielu. Dominuje raczej duch zwycięstwa i porażki w zderzeniu z brutalnym kapitalizmem końca XX wieku. Choć o eksmisjach pisze się teraz z większą wrażliwością, a zagraniczni turyści to nic szczególnego, to z wyjątkiem ostatniej części reportaże aż tak bardzo się nie zestarzały. Stwierdzam to zarówno ze zdziwieniem, jak i pochwałą dla autora.

Reportaże zawarte w „Tu mówi Polska” były pierwotnie opublikowane w gazetach. To czuć w gęstości przekazu. Nie ma miejsca na opisy krajobrazów. Sylwetki ludzi zamykają się w kilku słowach. Teksty składają się z wywiadów i wydarzeń. Rzemiosło, a nie sztuka poetycka. Ważnym elementem tego fachu są tytuły. Niestety te są słabe. Po przeczytaniu książki nie potrafiłem dopasował większości tytułów do tematów.

Styl, w jakim pisze Cezary Łazarewicz, jest bardzo dobry. Autor potrafi zainteresować tematyką. Znakomicie konstruuje wstępy i zakończenia. Nie stosuje skomplikowanego języka, ale daleki jestem od stwierdzenia, że pisze banalnie. Wypowiedzi bohaterów niosą ze sobą dużo znaczeń. Oznacza to, że autor potrafi wyłapać istotne zdania z wywiadów lub włożyć w usta ludzi odpowiednie słowa do zajmowanych stanowisk.

Największą wadą książki są niedokończone opowieści. Szczególnie widać to w reportażach kryminalnych. Część z nich została napisana po zdarzeniach, ale przed procesem. Przygotowując książkę kilkanaście lat później należało sprawdzić, jak wymiar sprawiedliwości potraktował bohaterów. „Tu była Polska” nie zawiera także zdjęć, ani mapy Pomorza. Te także dało się wyłowić z oryginalnych tekstów i dołączyć. Bez tych trzech elementów książka wydaje się mocno niedopracowana, a jako czytelnik czuję się potraktowany niepoważnie.

Rozumiem potrzebę przypomnienia reportaży sprzed lat autora, który był w tym roku nominowany do wielu nagród literackich. Jednak pośpiech wydawniczy nie służy dobremu przygotowaniu książki. Szkoda, że znakomite historyczne już teksty Cezarego Łazarewicza nie doczekały się lepszego opracowania. Moja ocena: 3,5/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci