Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

100/XX+50. Cześć 5

rbuciak

Antologia_tom_3

Po półtora roku wracam do „Antologii polskiego reportażu XX wieku”. Zatrzymałem się w tomie trzecim tuż przed II wojną światową. Ten odcinek będzie więc o walkach, Żydach i Warszawie.

Przedwojenną warszawską biedę opisał Jan Dąbrowski. Biedę, która była udziałem setek tysięcy ludzi. Charakteryzowała się smrodem, brudem, wyzwiskami, ale też znajomością wszystkich sąsiadów i dużą liczbą dzieci. Wybrany do antologii fragment jest właściwie o niczym, bo czy za poważny można uznać temat pierwszego wiosennego promienia słońca? Może w właśnie w tej zwyczajności ukrywa się siła reportażu?

Z zupełnie innej warstwy społecznej pochodziła Zofia Petersowa. Opisała upadek Warszawy we wrześniu 1939 roku z perspektywy majętnej osoby. W tekście zaskakuje samoorganizacja ludzi mieszkających pod jednym dachem. O taką w dzisiejszych miastach bardzo trudno. Nie zaskakuje natężenie emocji. Jednak ich opis trudno nazwać szczytem umiejętności literackich. Równie mało zaskakujący jest upadek moralny wraz z upadkiem państwa. To wydaje mi się najbardziej interesujące. Oddanie przemiany ludzi pełnych szlachetności w skąpców pod wpływem tragicznych wydarzeń jest mocną stroną tego reportażu.

Mit powstania warszawskiego coraz bardziej się komercjalizuje. Gdyby nie książki, to nie dałoby się dowiedzieć, jak zryw naprawdę przebiegał. Dobrze, że są takie relacje, jak Jerzego Pytlakowskiego. Dużo lepiej czyta się słowa nie zawierające propagandowych sloganów. Dla mnie opis powstania na Mokotowie ma dodatkową wartość, bo tu mieszkam i nazwy ulic wiele mi mówią. Sceny batalistyczne nie są najwyższych lotów. Z wyrwanych fragmentów nie do końca wiadomo, o co chodzi. Zaciekawił mnie za to opis kapitulacji. W nim kryje się geneza mitu – męczeństwo umarłych i opuszczenie własnego zrujnowanego miasta.

Największe potworności wojny totalnej opisała Rachela Auerbach. Jej relacja z wydarzeń w Treblince zaszokuje nawet osoby dobrze znające temat holokaustu. Studium potworności ubrane w zwyczajne słowa posiada druzgocącą moc. Bo to nie tylko opis transportów bydlęcymi wagonami, ale też wieczorne modlitwy w obozie, wizyty u fryzjera, aż w końcu ludzkie szczątki. Są reportaże, które nie potrzebują żadnych ozdobników, bo ich siła zawiera się w samej treści i do nich należą odwiedziny w pozostałościach obozu zagłady.

Polski reportaż czasów II wojny światowej zawiera mnóstwo ważnych i interesujących przekazów. Choć są mało aktualne, to dostrzegając ich wysokie walory literackie, przestaje mnie dziwić fascynacja tym okresem historii.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci