Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Światła małego miasta

rbuciak

światła małego miasta

Większość osób zajmujących się sprawami miejskimi skupia swoją uwagę na dużych ośrodkach. Tymczasem istnieją w Polsce setki małych miast, do których niewielu z zewnątrz zagląda. Grupa młodych reporterów postanowiła opisać życie tych mniej znanych skupisk ludności. Tak powstał zbiór „Światła małego miasta”, który jest za darmo dostępny na stronie www.swiatlamalegomiasta.pl

W zestawie jest 12 tekstów, a 6 kolejnych udostępniono pojedynczo na stronie. Autorzy przyjęli założenie, że interesują ich miasta do 20 tys. ludności leżące więcej niż 80 km od stolicy województwa. Pierwsze kryterium jest trafne, choć Sulmierzyce liczące niespełna tysiąc mieszkańców, to co innego niż powiatowy Świdwin. Drugi warunek budzi za to duże kontrowersje, bo mocno ogranicza zakres zainteresowania. 80 km od Rzeszowa to co innego niż 80 km od Warszawy. Dlatego lepiej było posłużyć się kryteriami naukowymi. Analiz w tym zakresie jest sporo, bo od 20 lat nieustannie trwa dyskusja jak daleko od dużych miast sięgają procesy rozwojowe. Efektem błędnych założeń jest opisanie Kożuchowa, który leży 20 km od Zielonej Góry, ale w zbiorze ma podaną odległość do Gorzowa Wlkp.

Małe miasto to jeszcze nie wszystko. Trzeba w nim jeszcze znaleźć temat, który może zainteresować czytelników. Jedni autorzy przyjęli pozę węszyciela. Przyjeżdża taki i wdaje się w rozmowy o życiu z miejscowymi napotkanymi na ulicach. Inni znajdują sobie konkretnych bohaterów lub konkretne tematy. Najciekawszymi dla mnie były problem mieszkaniowy w Raciążu i wyprowadzki z Sokołowa Podlaskiego. Podobało mi się także uchwycenie Świdwina przez pryzmat rodziny prowadzącej zakład pogrzebowy. Ten tekst świetnie pokazuje zażyłości panujące w małych społecznościach, a jednocześnie kłótnie politycznie o drobiazgi. To, czego w „Światłach małego miasta” jest w nadmiarze, to kultura. Wszędzie są teatrzyki i różnej maści muzycy. Nie widzę w tym nic odkrywczego.

Znajdujące się w zbiorze teksty traktuję jako wprawki i na tym poziomie są bardzo dobrze napisane. Żaden nie jest nudny, a wiele z nich przeczytałbym z zainteresowaniem nawet gdyby były dwa razy dłuższe. Napisane są dobrą, poprawną polszczyzną. Nie ma w nich rozbudowanych zdań i niewiele wnoszących opisów. Mimo wielu podobieństw, każdy tekst zachowuje swój własny autorski styl. To daje nadzieję i wzmaga oczekiwanie na nowe twarze w polskim reportażu.

Bardzo podoba mi się koncepcja odwiedzania przez młodych dziennikarzy małych miast. Temat i metoda współgrają ze sobą. Cały czas jest wiele pereł do odkrycia, zarówno po stronie twórców, jak i zjawisk dziejących się w prowincjonalnej Polsce. Dlatego mam nadzieję, że cykl „Światła małego miasta” będzie kontynuowany. Tym razem nie wystawię oceny końcowej, bo nie wypada krytycznie podchodzić do pierwszych tekstów. Od tego są nauczyciele, a nie recenzenci. Mimo to polecam ten zbiór reportaży, bo poszerza spojrzeniena kraj.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci