Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

To nie jest kraj dla pracowników

rbuciak

To nie jest kraj dla pracowników - okładka

W pracy spędzamy znaczną część naszego życia. Nie zawsze sprawia nam satysfakcję, daje godziwe wynagrodzenie lub w ogóle ktoś ją oferuje. Rafał Woś chciałby, aby dawała nam więcej szczęścia, była lepiej płatna i bardziej pewna. Jak to zrobić opisuje w książce „To nie jest kraj dla pracowników”.

Pierwszy rzut oka na spis treści niewiele mówi o zawartości. Są trzy rozdziały o Polsce i trzy o świecie. W każdej perspektywie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bliższe spojrzenie pokazuje ogromną liczbę wątków. Od marksizmu i keynesizmu przez konsensus waszyngtoński i kryzys zadłużeniowy w Grecji do robotyzacji i pomysłów na nowe podatki. To na świecie. Zaś o Polsce – od obowiązku pracy w PRL-u i tragedii reformy Balcerowicza przez umowy śmieciowe i utrudniania działalności związkowej do podnoszenia płacy minimalnej i spółdzielczości bankowej. To tylko wybrane tematy. Książka sprawia wrażenie bycia o wszystkim, powoduje zawrót głowy od nadmiaru. Niby każdy wątek jest ważny, choć niektóre daleko odbiegają od myśli przewodniej. Dlatego lepiej byłoby zawartość podzielić na kilka osobnych tomów.

Rafał Woś poprzez dobór tematów przedstawia autorski sposób widzenia procesów społecznych i ekonomicznych. Nie kryje się ze swoją sympatią dla lewicy. Zwraca uwagę na wiele ważnych kwestii. Wyjaśnia np. niechęć różnych grup społecznych do elit politycznych III RP. Pokazuje też aktualność koncepcji ekonomicznej wzrostu napędzanego przez płace zmarłego prawie pół wieku temu Michała Kaleckiego. Pisarz podchodzi do niektórych teorii za mało krytycznie. Pomysł, że wszystkie innowacje mają źródło w państwowych nakładach na naukę, jest po prostu nieprawdziwy. Wystarczy poczytać o historii samolotu. Książka ma dużą wartość merytoryczną, ale warto zachować dystans.

Nie miałem problemów z trudnością przekazu. W swojej pracy używam tego samego słownictwa, więc mój odbiór nie jest reprezentatywny. „To nie jest kraj dla pracowników” zawiera dużo terminologii ekonomicznej. Pochodzi ona z ponad 200 publikacji krajowych i zagranicznych wymienionych na końcu książki. To dobrze świadczy o przygotowaniu autora. Z wyjaśnieniem używanych pojęć jest różnie. Mam poczucie, że Rafał Woś to oczytany laik. Potrafi streścić i przekazać myśli innych ludzi, ale nie do końca je rozumie. Myli procenty z punktami procentowymi. Nie wyjaśnia kluczowej dla całej publikacji metody obliczania udziału pracy w PKB. Mocno spłyca współczesne poszukiwania wskaźników jakości życia. W sumie to książka dla poszukujących wiedzy, ale nie dociekliwych, co mocno zawęża grupę odbiorców.

Książka zawiera jeszcze dwie cechy, które mnie zaskoczyły. Autor przypomniał żarty obyczajowe ze znanych ekonomistów. Nie wiem po co, bo są mało śmieszne. Druga rzecz to zupełny brak ilustracji do treści. W książce nie ma żadnych wykresów, tablic, map, rysunków, ani zdjęć. To błąd, bo obrazy pozwalają łatwo przedstawić duże partie informacji w przejrzysty sposób. Treść książki aż prosi się np. o wykres pokazujący przebieg inflacji i bezrobocia według założeń terapii szokowej z 1989 roku oraz rzeczywiste efekty.

Czy dzięki książce dowiemy się, jak można zaprawić rynek pracy? Tak i wskazówek jest sporo. Dlatego, mimo kilku mankamentów, warto przeczytać „To nie jest kraj dla pracowników”. Moja ocena: 4/5.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci