Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Zawód

rbuciak

Zawód - okładkaW życiu można mieć różne marzenia, ale do pewnego poziomu zamożności dominuje brutalny realizm ekonomii. Gdy musisz zarobić na mieszkanie, jedzenie i ubranie, to wszystkie wyższe cele przestają się liczyć. Kamil Fejfer napisał książkę o młodych Polkach i Polakach z marzeniami, ale bez możliwości. Jej tytuł to „Zawód”.

Młodzi ludzie najczęściej marzą o prostych rzeczach, jak dom czy rodzina. Jednak przechodząc z systemu edukacji na rynek pracy bardzo często okazuje się, że wcale nie tak łatwo odłożyć dziesiątki tysięcy złotych potrzebnych do spokojnego życia. Nie ma znaczenia, czy jest się mężczyzną czy kobietą, z dużego miasta czy ze wsi, posiada uzdolnienia społeczne czy matematyczne. Jeśli nie ma się na starcie finansowej poduszki bezpieczeństwa, to w Polsce bardzo trudno ją zbudować. Kamil Fejfer pokazuje, że pracodawca wyciśnie za grosze dowolną ilość pracy niezależnie od branży. Tak samo bezduszny jest rynek pracy w gastronomii, korporacji, pomocy społecznej, ratownictwie medycznym czy tłumaczeniach. Autor pokazuje dość szeroką perspektywę z emigracją i osobami z zespołem Aspergera włącznie. Pomija za to pracę w rolnictwie i przemyśle, więc to i tak niepełny obraz.

Dokumentacja przypadków ma wypełnić treścią dane statystyczne wymienione we wstępie. Bardzo lubię takie podejście do tematu. Szkoda tylko, że autor nie do końca rozumie dane, które podaje. Z pewnością zakręcił się podczas opisywania mediany zarobków.

Każdy z dziesięciu rozdziałów to historia jednej osoby. Najczęściej złożona i pokazująca więcej niż jedną branżę. Wszystkie rozdziały są tak samo napisane i powielają jeden poważny błąd – posiadają rozwlekłe wstępy. Zamiast kilku mocnych zdań pojawiają się długie na kilka stron wprowadzenia. Po ich przeczytaniu nie wiadomo, co jest głównym tematem rozdziału. Sedno wypowiedzi rozmówców łapałem w połowie rozdziałów. Na tyle późno, aby wcześniej odczuć znużenie. Zakończenia też nie zapadają szczególnie w pamięć, poza ostatnim, które rozkłada na łopatki. Dla niego jednego nie potrzeba jednak pisać całej książki.

Mimo że czasami trudno zrozumieć, o czym w książce mowa, to czyta się ją bardzo płynnie. Kamil Fejfer używa przede wszystkim języka potocznego. Nie przykłada nadmiernej troski do poprawności literackiej i językowej. Stosuje neologizmy, dosłownie cytuje swoich rozmówców. Zdarzają się bardzo udane żarty i gry słowne, czego najlepszym przykładem jest sam tytuł książki. Momentami przekaz nadmiernie schodzi do poziomu ulicznych wypowiedzi. „Zawód” zawiera zdecydowanie za dużo wulgaryzmów. Większość z nich w ogóle nie jest potrzebna. Warstwa literacka nie jest mocną stroną dzieła, ale moim zdaniem ma ona mniejsze znaczenie niż temat reportażu.

Autor postawił sobie jasno określony cel. Pokazać niedolę pokolenia Polek i Polaków urodzonych w latach 80-tych XX wieku, którzy zderzyli się z bezdusznym rynkiem pracy. Nigdzie nie pisze, że wszystkich, ale pokazuje, że jednak wielu. To zamierzenie Kamilowi Fejferowi wyszło i warto to docenić.

Zawód” to obraz dysfunkcji rynku pracy w Polsce roku 2017 widziany oczami większości młodego pokolenia. Obraz krzykliwy i rozpaczliwy, ale głęboki i precyzyjny. Skłania do działania na rzecz zmian i dlatego polecam książkę przeczytać. Moja ocena: 4/5.

 

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci