Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

100/XX+50. Część 6

rbuciak

100/XX+50 - okładka

Głęboki PRL to czasy, gdy wielu wierzyło w wyższość ustroju radzieckiego nad kapitalizmem. Wraz ze zmianą ustroju podniesiono rangę literatury faktu. Jednak jakość tekstów spadła, bo cenzura blokowała te jawnie krytyczne. Zaczęło się badanie, gdzie jest granica.

Reportaż z bitwy o jakość w przemyśle bawełnianym z 1950 roku pokazuje, że trochę wolności było. Napisał go Kazimierz Koźniewski. Relację otrzymujemy po jej zakończeniu, a nie w trakcie. Warto zauważyć, że podkreślano konkurencję z zachodem. Jakość przeciwstawiano ilości. Liczono się z zarobkami pracowników fabryk. Reportaż interesująco przedstawia stosunki pracy w zakładzie tkackim i jego zmiany w odniesieniu do czasów sprzed wojny. Od strony literackiej tekst jest bardzo dobry. Ciekawe, czy to on spopularyzował extry i primy?

Na jeszcze więcej pozwolił sobie Kazimierz Dziewanowski. Napisał o ukrywającym się przez kilka lat dezerterze z wojska ludowego. Niby autor zaznacza, że jego tekst to nic poważnego. Niby łzawa historyjka, ale wiele można odczytać z pojedynczych słów. Przebrać poważny temat w formę romansu to wielka sztuka. Autor miał ogromny talent, więc nie dziwię się, że wysłano go w daleki świat. Na miejscu mógłby za dużo poprzeszkadzać. To jeden z tych autorów, których twórczość chciałoby się poznać bliżej, gdyby miało się dużo na to czasu.

Od wielu lat toczy się dyskusja, jak włączyć szerokie masy społeczne w działalność kulturalną. Tekst Lesława Gnota przypomina, że ta debata trwa przynajmniej od 1959 roku. Dla jednych liczy się tylko kultura wysoka i tradycja. Inni wolą przyciągnąć poprzez rozrywkę. Wtedy na lubelskiej wsi telewizję, a dzisiaj? Ciekawie brzmi opis pokazu mody z tamtych lat. Czym teraz przyciągnąć młodzież? Ten tekst wygląda na ważny dla dzisiejszych działaczy kulturalnych – z powodów merytorycznych, a nie literackich. Mimo to trzeba go uznać za mało krytyczny w stosunku do władz.

Równie bezpieczny dla rządzących był reportaż historyczny o księciu Henryku XI, który żył cztery wieki wcześniej. Napisał go Klemens Krzyżagórski jako polemikę z Egonem Erwinem Kischem. Dowodzenie, że w XVI wieku Niemcy działali przeciw propolskiemu Piastowi ze Śląska było dobrze widziane. Warto jednak zwrócić uwagę na stronę literacką tekstu. Przeczytałem go z dużym zainteresowaniem pomimo, że nie czułem wcześniej sympatii dla tego okresu historycznego.

Myślę, że dużą odwagą było napisanie książki o epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu. Napisał ją Jerzy Ambroziewicz. Tematu nie dało się ukryć, ale decyzja o wydaniu książki na ten temat musiała zapaść na wysokim poziomie władzy. Wybrane fragmenty książki czyta się jak kryminał, choć wydarzenia miały miejsce naprawdę. To pewnie dla wielu będzie znakomita rekomendacja, aby przeczytać całą książkę, która niedawno miała wznowienie.

Jak na 15 lat, to tych bardzo dobrych literacko tekstów jest niewiele. Do złotych lat polskiego reportażu brakuje jeszcze całej dekady.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci