Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Kapitalizm. Historia krótkiego trwania

rbuciak

Kapitalizm - okładka

Od czasu kryzysu bankowego 10 lat temu znacznie wzrosła popularność książek objaśniających światową gospodarkę. Autorzy wielu z nich starają się pokazać ekonomię od nowej strony. W ten nurt wpisuje się „Kapitalizm” Kacpra Pobłockiego. Co wartościowego antropolog chce nam przekazać o działaniu rynku?

Główną tezą książki jest próba pokazania szerszego kontekstu na kapitalizm niż myślenie oparte na dominacji Europy i Ameryki. W tym celu autor barwnie opisuje, że powstanie państwa polskiego w X wieku wiązało się z peryferyjnością w relacji do świata arabskiego, a nie łacińskiego. Odrzuca też linearną koncepcję historii. Stara się wykazać, że myślenie o rozwoju od niewolnictwa przez feudalizm do kapitalizmu jest błędne. Wskazuje na niewolnictwo w koloniach jako jeden z filarów sukcesu Anglii w dobie rewolucji przemysłowej. Rzeczowo pisze o współczesnym Dubaju jako mieście przyszłości budowanym na wyzysku robotników kontraktowych. W końcu rysuje przekonujący obraz światowej klasy wyższej jako grupy ludzi oderwanych od konkretnego miejsca na ziemi. Do tego najciekawsza dla mnie część nie mieści się w powyższym wykazie. Jest nią dogłębny opis działania współczesnego globalnego rynku, który doprowadził do kryzysu w 2008 roku. O tym jest cała pierwsza połowa książki.

Dużo tego? Tak. Za dużo. Umieszczenie wszystkich tematów w jednej książce odbieram jako chaos. „Kapitalizm” lepiej by wyglądał jako kilka tomów a nie jeden.

W książce poraziło mnie kilka poważnych błędów merytorycznych. Na odwzorowaniu kartograficznym Merkatora całego globu Europa nie jest na środku jak twierdzi autor. W ogóle wielokrotnie używa on pojęć z nauk ścisłych w filtrze nauk społecznych, co brzmi komicznie i nierzeczowo. Ponadto z jednej strony stawia tezę, że koniec dominacji zachodu następuje od 1950 roku, a kilka rozdziałów dalej rysuje ekspansję stosowanego tam modelu gospodarczego w ostatniej dekadzie XX wieku. Co więcej, Kacper Pobłocki myli materialność przemysłu z przestrzennością. Zawarta zaś na końcu koncepcja przestrzeni relacyjnej jest tak mglista, że potraktowana brzytwą Ockhama znika całkowicie.

Na str. 63 autor zarzuca ekonomistom z sektora finansowego, że odcinają się od realnego świata „za pomocą wysoce wyspecjalizowanego języka, którym posługiwać się potrafią wyłącznie wtajemniczeni”. Dokładnie ten sam zarzut można postawić Kacprowi Pobłockiemu. „Kapitalizm” zawiera nadmiar fachowej terminologii, złożone zdania i omówienia abstrakcyjnych koncepcji. To powoduje, że dzieło jest czytelne dla 1% ludzi mających odpowiednie wykształcenie. Z tekstu wynika, jakby autor chciał pobudzić do refleksji masy z klasy średniej. Jednak złożoność wypowiedzi powoduje dużą barierę z dotarciem przekazu do tej grupy odbiorców.

„Kapitalizm” zawiera wkładkę z wykresami i mapami. Graficzny koszmar. Kolory jaskrawe jak dla niedowidzących, trzy różne kroje pisma, wielkość cyfr za mała, brak linii prowadzących na wykresach. Tak się nie robi w poważnych książkach.

Jeśli myślicie o przeczytaniu „Kapitalizmu”, to nastawcie się na spory wysiłek intelektualny. Wyciągnąłem z książki kilka przydatnych myśli, ale całość mnie rozczarowała. Pozycja zdecydowanie dla wybranych i zdeterminowanych. Moja ocena: 3/5.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • jardian

    Muszę koniecznie przeczytać :)

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci