Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Najgorszy człowiek na świecie

rbuciak

Najgorszy człowiek na świecie - okładka

Nigdy nie byłem uzależniony. Mimo kłopotów z osobowością nie piłem, nie paliłem, nie grałem nałogowo. Uciekałem w naukę i pracę. Wielu miało mniej hamulców i dali się ponieść destrukcyjnym ułudom. Tak jak bohaterka książki „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber.

Książka opowiada historię kobiety, alter-ego autorki, od czasów szkoły podstawowej do około trzydziestego roku życia. Zachowana została chronologia wydarzeń, więc na początku dowiadujemy się jak zaczyna się uzależnienie od alkoholu i tytoniu. Następnie poznajemy obraz życia w wyniszczającym nałogu przeplatane krótkimi epizodami euforii. O tym jest pierwsza połowa książki. Znajduje się w niej również wiele ocen innych ludzi, co wywoływało we mnie dezaprobatę. Jednak potem czytamy jak wygląda terapia, by zakończyć lekturę na emocjonalnych rozterkach świadomego życia. W drugiej połowie „Najgorszy człowiek na świecie” mieści liczne cenne spostrzeżenia, ale też mnóstwo mitów ze środowiska autorki, np. że seksu nie uprawia się na trzeźwo.

Praktyczne wskazówki jak radzić sobie z emocjami, czym wypełnić czas lub jak spędzić sylwestra, aby nie pić, stanowią najbardziej wartościową część książki. To pomoc, którą trudno uzyskać inaczej, i jest cenna dla wielu ludzi. Małgorzata Halber pokazuje też, że jesteśmy niedoskonali i w zmaganiach z nałogami zdarza się ludziom upaść. Wracają oni do dawnych uzależnień lub znajdują sobie nowe. Mimo to zasługują na szacunek, pamięć i pomoc w chwilach potrzeby. Bolesne prawdy napisane wprost, często o sobie samym, stanowią ważne świadectwo o współczesności.

Małgorzata Halber odważnie odsłoniła własną historię. Co ciekawe, książka nie jest napisana ani z pozycji katolickiej ani feministycznej. To dobrze, ale niestety widać silne zanurzenie w merkantylnej kulturze masowej. Z jednej strony bohaterka czuje potrzebę spokoju, więzi z naturą i głębi kontaktów międzyludzkich, a z drugiej nadal docenia swoją pracę w telewizji – sztucznym świecie płytkiej eksploatacji emocji.

„Najgorszy człowiek na świecie” napisany jest metodą strumienia świadomości. Lekturę można przypisać do gatunku pamiętników. Nie przepadam za tak bezpośrednią relacją, ale wielu osobom może się spodobać. Wszystko jest tu krótkie i przystępne dla czytelnika – zdania, akapity i rozdziały. Czytanie można przerwać w niemal każdym momencie, po każdej ważnej dla siebie myśli. Język książki jest zbliżony do mówionego, miejscami wulgarny. Zawiera zdecydowanie za dużo drażniącego lokowania produktów, które kompletnie nie ma znaczenia. Zdarzają się też zdania gramatycznie niepoprawne. Najgorzej czytało mi się pierwsze dwie strony. Z trudem doszedłem do połowy, ale potem odczułem ulgę. Mam nadzieję, że irytujący mnie opis życia w nałogu był celowym zabiegiem autorki.

Książka zdecydowanie wzbogaciła moje spojrzenie na ludzi. Nabrałem empatii dla osób trudno radzących sobie z problemami emocjonalnymi, szczególnie uczestnikami mityngów uzależnień. Autorka przekonuje, że każdy zasługuje na wsparcie i dla tego pozytywnego przesłania warto przeczytać „Najgorszego człowieka na świecie”. Moja ocena: 4/5.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • najlepszy-katolik

    Czy wiesz w jakich czasach żyjemy?

  • jardian

    Z chęcią przeczytam, bo miałem do czynienia z psychoterapią psycho - dynamiczną, pozdrawiam :)

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci