Menu

Statystycznie głównie reportaże

Prawdopodobnie najdłużej działający i najbogatszy w recenzje polski blog literacki o reportażach i czasami innych książkach.

Tournee Jacka Hugo-Badera po Polsce

rbuciak

Hugo-Bader 03.2012

 

Hugo-Bader 04.2012

Jak podaje Instytut Reportażu trwa właśnie tournee jednego z najchętniej czytanych polskich autorów reportaży. W ciągu miesiąca Jacek Hugo-Bader odwiedzi dziesięć województw i trzy miasta na Ukrainie, w których odbędzie prawie 50 spotkań autorskich. Brakowało mi mapy, która przedstawi podróż pisarza do miejsc spotkań z czytelnikami. Ów brak jak widać powyżej zapełniłem. Serdecznie polecam wszystkim udział w tych spotkaniach. Autor "Białej gorączki" lubi opowiadać o swoich podróżach i spotkaniach z nietypowymi, napotkanymi przez siebie osobami. Chętnie rozmawia też z czytelnikami.

Lalki w ogniu

rbuciak

źródło: Wydawnictwo Carta BlancaW październiku ubiegłego roku ukazała się debiutancka książka Pauliny Wilk, dziennikarki Rzeczpospolitej. Ta 250-stronnicowa opowieść o Indiach została dobrze przyjęta przez czytelników i z pewnością można ją uznać za sukces wydawniczy. Sama autorka czytała fragmenty książki na antenie Trójki, ale wcale mnie do przeczytania nie zachęciła. "Lalki w ogniu" pożyczyłem od przyjaciół i moje osobiste zdanie na temat tej pozycji odbiega od większości. Dlaczego? Wyjaśniam poniżej.

Mam problem z opisaniem, czym ta książka jest. Trudno ją nazwać literaturą podróżniczą, bo nie przedstawia podróży, zaś narrator przenosi się w czasie i przestrzeni co stronę lub dwie. Trudno też określić jako reportaż, bo zawiera wiele krótko tylko zarysowanych tematów. Chyba najtrafniej będzie powiedzieć, że "Lalki w ogniu" są przewodnikiem kulturowym po Indiach.

Zaletą książki jest jej uporządkowana struktura. Omówionych zostało 16 bardzo ogólnych tematów, takich jak jedzenie, handel, religia, literatura, miłość itd. Każdy z rozdziałów zawiera wiele przykładów opisujących specyfikę danego elementu kultury, wrażenia autorki i czasami także różnice regionalne. O ile pomysł na strukturę książki widać, to dużo gorzej przedstawia się treść. Każdy z przykładów, których w całym przewodniku doliczyć można się ponad stu, liczy sobie stronę lub dwie. Czytając miałem wrażenie, że ślizgam się po powierzchni, a autorka nie zabiera mnie w głąb opisywanych historii. Wiele interesujących miejsc czy zjawisk zostało jedynie zasygnalizowanych. Ze smutkiem nie przeczytałem opisu indyjskiej kuźni kadr intelektualnych, czyli uniwersytetu Śanti Niketam w Bengalu Zachodnim. Treść sprawia wrażenie zbioru ogólnikowej wiedzy o Indiach, którą każdy może posiąść jeśli tylko spędzi tam odpowiednio dużo czasu. Z 16 tematów najlepiej opisanym, i zajmującym najwięcej stron, jest "Najpierw ślub, miłość rośnie z czasem" o miłości oczywiście. Indyjskie mity miłosne, które zostały skrótowo przedstawione, rzeczywiście są czymś, co mnie zaciekawiło i zostało przez autorkę interesująco opisane. Inne zjawiska, np. transport publiczny, choć mają swój rozdział, to niewiele w mej pamięci pozostawiły poza opisami spoconych konduktorów. Dla czytelnika, który nie potrzebuje przygody intelektualnej i mało wie o drugim z najludniejszych krajów świata, "Lalki w ogniu" mogą być przyjemną lekturą. Jeśli jednak wasza wiedza wykracza ponad przeciętną, to z książki Pauliny Wilk niewiele się nowego, zaskakującego, odkrywczego dowiecie.

Od strony literackiej też nie można posądzać książki o bycie dziełem wybitnym. Trudno mi było uwierzyć, gdy przyjaciele pożyczając mi "Lalki w ogniu" mówili, że styl przypomina Krystynę Czubównę czytającą komentarze do filmów przyrodniczych. Ta niecodzienna, jakże negatywna opinia przy całym szacunku do pani Krystyny, najbardziej skłoniła mnie do pożyczenia i przeczytania książki. Im bardziej brnąłem w lekturę, tym dobitniej przekonywałem się, że opinia przyjaciół mieści w sobie sporo prawdy. Wpływa na to niezbyt bogate słownictwo i krótkie zdania, łączące się często w dłuższe przecinkami, spójnikami i myślnikami. Jeśli słyszeliście kiedyś o tabloidyzacji literatury, to ze względu na skrótowe omawianie tematów i krótkie zdania o niewyszukanym słownictwie, debiutancka książka Pauliny Wilk jest bardzo dobrym przykładem tego zjawiska.

"Lalki w ogniu" nie porwały mnie, choć czyta się je szybko. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Do autobusu czy na wakacje się nadaje, ale zaczerpnąć przyjemność intelektualną trudno. Moja ocena: 2,5/5.

20 lat nowej Polski w reportażach

rbuciak

źródło: Wydawnictwo CzarnePierwszą recenzję wypada mi napisać o książce, która zapoczątkowała moją pasję. Wydany dwa i pół roku temu przez Wydawnictwo Czarne zbiór "20 lat nowej Polski w reportażach" jest moim zdaniem doskonałym wprowadzeniem do tematu naszej współczesności, choć może lepiej byłoby napisać wczoraj. Mariusz Szczygieł wybrał 27 wybitnych bądź bardzo dobrych utworów napisanych przez 24 autorów, które wcześniej ukazały się głównie w Dużym Formacie i Wysokich Obcasach.

Po co recenzować książkę, której kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt recenzji można bez trudu znaleźć w Internecie, zaś wydawnictwo uznaje za niedostępną? Świat się zmienia, a Polska wraz nim. Niektóre tematy ostygły i wydają się historyczne, niektóre nie straciły nic z aktualności, inne pojawiły się po wydaniu książki. Opowieść o rodzeniu się kapitalizmu w "Jak Jadźka miała wstawić zęby" Mariusza Szczygła niewiele ma już wspólnego z tym, co widzimy za oknem. Za to problemy z kościołem i skrajną prawicą łączące się w "Lęku sprawiedliwych" Pawła Piotra Reszki wypłynęły na plan pierwszy w dzisiejszej debacie. Ze względu na czas powstania książki mało jest tematów omawiających środowiska istniejące dzięki Internetowi, bo ograniczenie się do omówienia skrajnego zjawiska pedofilii to jednak rzecz obecnie niewystarczająca.

Zebrane reportaże pokazują większość głośnych tematów społecznych, jakie pojawiły się w debacie publicznej. Niektóre z tematów, jeśli mnie pamięć nie myli, były wywołane przez zamieszczone w tomie reportaże. Mają więc one wymiar historyczny. Większość tekstów, co nie powinno dziwić, opisuje sprawy problemowe, smutne, kryminalne. Możemy przeczytać o kulisach słynnego morderstwa "Luiza wdowa idzie na Dług" Ireny Morawskiej, podziemiu aborcyjnym "Bolało jeszcze bardziej" Lidii Ostałowskiej, czy zaniedbanych dzieciach "Wal się, szkoło" Anny Fostakowskiej. Z drugiej strony znajdziemy w zbiorze opisy tematów radosnych, doprowadzających do śmiechu, np. opis początków działalności giełdy "Pamiętnik znaleziony na parkiecie" Karola Podgórskiego czy pasjonatów siłowni "Mistrz rozkroku i przykucania" Włodzimierza Nowaka.

Na podstawie zamieszczonych utworów można wyróżnić trzy etapy rozwoju polskiego reportażu w opisywanym dwudziestoleciu. Teksty z lat 90-tych pokazują głównie radość z uzyskanej wolności. Zmiana następuje około 2000 roku wraz nagłośnieniem negatywnych problemów wolnej gospodarki w Długu. Przez kilka lat dominowały tematy głośne, polaryzujące stanowiska, kontrowersyjne, których ukoronowaniem jest "Wściekły pies" Wojciecha Tochmana z 2007 roku. Ostatnie lata przyniosły stopniową zmianę i pokazują większy dystans autorów do tematów. Wybrane reportaże z ostatnich lat z jednej strony dają do myślenia, zaś z drugiej pozwalają na uśmiech. Takie są np. opis polaków pracujących w Wielkiej Brytanii "Fajną masz, córciu, pracę" Witolda Szabłowskiego czy lesbijek wychowujących dziecko "Dwie mamy Jasia" Tomasza Kwaśniewskiego.

Klika reportaży tak wbiło mi się w pamięć dzięki doborowi tematów, obranemu stylowi pisania i emocji, którymi są przepełnione, że pomimo przeczytania ich kilka razy nadal otwieram książkę na spisie treści i znów mam ochotę przeczytać zbiór po raz kolejny. Chęć obcowania z genialnymi twórcami i ich wybitnymi dziełami stale we mnie siedzi i nic nie wskazuje, aby zapragnęło kiedyś odpuścić. Podsumowując, uważam, że "20 lat nowej Polski w reportażach" powinno stać się lekturą szkolną. Zamieszczone reportaże z pewnością bardziej uporządkują współczesnym licealistom obraz świata niż "Nad Niemnem". Dlatego, mam nadzieję, że Wydawnictwo Czarne wznowi publikację i tom będzie stale dostępny w księgarniach. Moja ocena: 5/5.

Początek

rbuciak

Książki czytam odkąd pamiętam. W kręgu moich zainteresowań od dzieciństwa są pozycje popularnonaukowe, a od liceum także naukowe. Literatura piękna nie pociągała mnie dopóki nie przeczytałem, mając lat osiemnaście, "Heban" Ryszarda Kapuścińskiego i "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall. W czasie studiów poznawałem kolejne utwory cesarza reportażu, choć naukowo zajmowałem się zupełnie innymi sprawami.

Radykalna zmiana nastąpiła pewnego jesiennego poranka 2009 roku. Były to te piękne czasy, kiedy jeszcze mogłem w piątek rano spać do ósmej. Leżałem w łóżku w stanie półsnu. Oczy i poczucie przestrzeni pozostawały w fazie REM. Według tych zmysłów przebywałem w sklepie wielkopowierzchniowym, konkretnym sklepie wielkopowierzchniowym, ale nie będę go reklamował. Słuch tymczasem przestawił się już do rzeczywistości i słyszał w radiu, albo sklepowym megafonie jak mi to podpowiadały inne zmysły, rozmowę redaktorów Michała Nogasia i Wojciecha Manna na temat zbioru "20 lat nowej Polski w reportażach" pod redakcją Mariusza Szczygła.

Nie wiem, co mnie bardziej zachęciło do przeczytania omawianej książki. Niezwykłe doznanie półsnu czy bardzo pozytywna rekomendacja w radiu. Książkę znalazłem pod poduszką 6 grudnia 2009 roku i te prawie 500 stron przeczytałem w tydzień, co jak na mnie jest dość szybko. Od tego czasu nie było miesiąca, abym nie przeczytał przynajmniej kilku pozycji z zakresu reportażu. Czytam także inne książki i ich recenzje także pojawią się na tym blogu, ale obiecują, że będą stanowiły mniejszość.

Zapraszam wszystkich do czytania i komentowania. Zastrzegam sobie jednak prawo do usuwania komentarzy, które nie mieszczą się w granicach kultury.

© Statystycznie głównie reportaże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci